Indie: wycieczka do Parku Narodowego w Mumbaiu
Przemek Turkowski - Mumbai jest zatłoczony, brudny i, powiem szczerze, to daje w kość. Gdy tylko nadarzyła się okazja z radością powitaliśmy możliwość wybrania się do National Park w Mumbaiu. Już się rozmarzyłem o zielonych cichych alejkach, dużych trawnikach, wiewiórkach i małpac...
Mumbai jest zatłoczony, brudny i, powiem szczerze, to daje w kość. Gdy tylko nadarzyła się okazja z radością powitaliśmy możliwość wybrania się do National Park w Mumbaiu. Już się rozmarzyłem o zielonych cichych alejkach, dużych trawnikach, wiewiórkach i małpach skaczących po drzewach nad naszymi głowami...
Zapłaciliśmy grzecznie 20 Rs (1PLN=16Rs) za wstęp do parku i jeszcze dobrze nie zdążyłem się rozejrzeć co i jak, a już jakiś cwaniaczek porwał nam dziewczęta ;)
Okazało się, że park jest dość duży i trzeba się mocno nachodzić, żeby coś zobaczyć. Atrakcjami owego miejsca są: safari z lwami i tygrysami (mrrrau!), wielki kompleks jaskiń i świątynia. Jaskinia oddalona jest od bramy głównej jakieś 7 km. Pewien przeeemiły pan zaproponował, że podwiezie nas swoim autem - stargowaliśmy do 2000 Rs na 5 osób i zapakowaliśmy się do auta. Marzyłem o długich spacerach wśród zieleni, a znowu siedziałem w jakimś nieklimatyzowanym, mikroskopijnych rozmiarów busiku.
Pierwszy przystanek - SAFARI!! :) Niestety okazało się, że na safari trzeba jechać specjalnym autobusem, a nie tym autem co wypożyczyliśmy. Czekanie w kolejce na autobus, który miał nas zabrać w dzikie tereny, gdzie królują lwy, to ok. 2,5h... Dobra panie driver jedziemy do jaskiń (driver nie znał żadnego słowa w j. angielskim oprócz: caves, tample, safari, main gate).
Przystanek drugi - jaskinie. Dojazd do tego miejsca zabrał nam dobre 20 min. W tym czasie mogliśmy podziwiać piękno Parku Narodowego w Mumbaiu. Tylko dlaczego w parku narodowym, gdzie płaci się za wstęp, mieszkają ludzie w szałasach? Wygląda to jak wioska Indian z tym, że szałasy są zrobione troszkę ze śmieci, troszkę z plastikowych plandek i troszku z gałęzi... no cóż, po prostu rdzenna ludność w parku narodowym. Pierwsza miła niespodzianka dziś - małpy. Pierwszy raz w życiu widziałem żywą małpę na wolności - bajera! Wejście do parku dla obcokrajowców 100 Rs, dla Indian (hindusów) 5 Rs. Kompleks świątyń bardzo ładny. Ryli je w kamieniu 12 000 długich lat, więc jest ich sporo (ponad setka). Spędziliśmy tam prawie 2h oglądając posągi buddy i mieszkania wyryte w skale + piękne widoki ze szczytu wzgórza na zielone lasy parku i panoramę miasta.
Na koniec, panie kierowco, pojedźmy do Temple :) Kierowca jakby nie zrozumiał i jedzie do Main Gate. Panie kierowco - do Temple!! Facet nie wie, o co chodzi, zwolnił, wystraszona mina. Zatrzymał jadący z naprzeciwka bus i poprosił kierowcę o pomoc: - Where you go? (spytał ten drugi kierowca) - To the Temple, sir (odpowiada płynna i nie naganna angielszczyzna kolega Radek) - Where? (pyta kierowca, a w jego oczach pojawia się niepokój, marszczy mu się czoło i kropelki potu pojawiają się na górnej wardze) - Temple! (Radek widzi, że facet totalnie nie kmini) - Temple, teMPle, TEmmplEEE! Temple! (powtarza dzielnie Radziu) i wtedy zapala się iskierka w oku naszego autochtona, twarz rozjaśnia szeroki uśmiech i ucieszony mówi: aaa tAAmple!!! no problem! Parę słów do naszego kierowcy i już jedziemy do T(A)EMPLE. Do tej pory nie wiem, jaka była różnica między tym co mówił Radek, a tym co powiedział ten Indianin (hindus się znaczy).
Świątynia największa i najładniejsza, jaką widziałem do tej pory w Mumbaiu :) Kierowca zawiózł nas bezpiecznie do Main Gate, gdzie czekał na nas jego szef, żeby zainkasować pieniążki. Stwierdziliśmy jednak, że wycieczka nie była warta 2000 Rs i po krótkich, acz burzliwych negocjacjach zapłaciliśmy 300 Rs mniej. Nadal czuliśmy się wystrychnięci, ale cóż: jesteśmy biali więc na pewno jesteśmy bogaci :)
Zajrzyj na blog autora relacji.
Fot. tytułowa: magiceye / CC BY-ND 2.0
Zaloguj się lub zarejestruj 
Pozdrawiam z Delhi!
)
