Płeć
Urodzony (-a)
16.02.1988Mieszkam w
PoznańKierunek studiów
Filologia / PedagogikaUczelnia
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuCoś ode mnie
"Chłodna, jak chłodny bywa kwiat róży mocno przyciśnięty do ust w lipcowym upale. Różowa z niebieskimi lub złota z zielonymi cieniami, lekka, wyraźna i jasna, szuka zawsze temperatury wyższej, intensywniejszej niźli jej własna. Wśród niej rozjaśnia się, rozpala, rozkwita, nareszcie żarem ulubionym objęta. Trudno ją wymalować, jeszcze trudniej opisać...Choć urocza nieskończenie, nie słońce ani księżyc, ani płomień przypomina, lecz elektryczne oświetlenie. Nie czeka, aż ją poproszą do tańca. Zwraca na siebie uwagę nie tyle może urodą, co energią, wdziękiem, werwą, błyskiem w oku. Bywa też źródłem twórczego niepokoju i od niej wychodzą ciekawe pomysły. "Posty na blogu - Styczeń 2010
O tym jak UAM ma studentów głęboko...
1 miesięcy temuO tym, że nasza uczelnia ma nas delikatnie mówiąc w nosie wiedzieliśmy już od pierwszego roku, ale o tym jak głęboko, dowiedzieliśmy się jakieś dwa tygodnie temu.
Zacznę od tego, że mój kierunek, to studia dwuprzedmiotowe. Za połowę kierunku, czyli edukację elementarną odpowiada Wydział Studiów Edukacyjnych, a za drugą połowę, czyli język angielski - Kolegium Języków Obcych. O tym, że nikt się nami za bardzo nie interesuje wiemy już od dawna. Cały cyrk zaczął się już na pierwszym roku. Rok, który jest niżej od nas już od początku miał całe PNJA, my natomiast na pierwszym roku miałyśmy tylko fonetykę i ogólny angielski z kobietą, która nie potrafiła się poprawnie wypowiedzieć. Dodatkowo, wykładowczyni z dydaktyki języka angielskiego masowo odwoływała zajęcia, co poskutkowało tym, że semestr później musiałyśmy wszystko odrabiać o nieludzkich godzinach, jeżdżąc po całym mieście z jednych zajęć na drugie, bo na naszym wydziale nie było dla nas miejsca.
Na drugim roku rozszerzono nam PNJA w taki sposób, w jaki niższy rocznik uczy się już od początku i dostałyśmy: fonetykę (z ta samą panią, która jako jedyna uczy nas całe trzy lata i jest najbardziej w porządku), czytanie z mówieniem (z panią Miss Perfect, przed którą wszyscy trzęśli porami i gdzie poziom był za wysoki do naszych umiejętności), pisanie (na którym wszyscy spali, bo poziom był z kolei uwsteczniający) i gramatykę z mówieniem (w miarę ok). Dodatkowo, zniknęła nam zupełnie dydaktyka języka angielskiego (czyżby nie było nauczyciela?), a pod koniec tego roku dowiedzieliśmy się, że nie będziemy pisać pracy licencjackiej, tylko zamiast niej ma być egzamin dyplomowy z trzech lat studiów. Wykłóciłyśmy się, że prawo nie może działać wstecz i jednak piszemy pracę.
Ale największe przegięcie ma miejsce właśnie teraz. Na trzecim roku ograniczono nam liczbę godzin z PNJA i (po raz kolejny!) zmieniono nam nauczycieli. Wróciła dydaktyka języka angielskiego (z panią "eee... yyy... hmmm... OK"), została oczywiście fonetyka (chwała Panu!), zostało czytanie z Miss Perfect, do którego zdążyłyśmy się już przyzwyczaić, ale za to gramatykę połączono z pisaniem, co poskutkowało tym, że nie "przerobiłyśmy" ani gramatyki, ani pisania. Co więcej, jedna grupa dostała kobietę, która układa egzamin i oni rzeczywiście robili na zajęciach wszystko pod egzamin, natomiast nasza grupa dostała jakąś babkę po studiach, która robiła z nami jakieś g***a i zapowiedziała, że będzie nas uczyć tylko przez semestr. Znowu zmiana nauczyciela? Nic podobnego, bo oto największy wałek w historii naszych studiów: Egzamin dyplomowy z trzech lat, z PNJA miał być w czerwcu. Wiedzieliśmy o tym od początku, wiedziały o tym nasze nauczycielki. Jednak nasza bliźniacza specjalizacja z niemieckim ma egzamin w sesji zimowej. Na początku roku pytałyśmy naszych nauczycielek, czy mamy w czerwcu nasz egzamin i powiedziały, że tak, bo one mają z nami godziny w letnim semestrze. Aż tu nagle dwa tygodnie temu się okazało, że ten egzamin mamy jednak TERAZ. I w związku z tym panie proponują "za tydzień". Beret powiedziała, że to chyba żart. I to samo okazało się z dydaktyką - mamy egzamin TERAZ, nie w czerwcu. Skutek jest taki, że mamy cztery dodatkowe egzaminy, o których nikt nie miał pojęcia - ani my, ani wykładowcy. A żeby tego było mało, to UAM nie wie nawet kto nas uczy. Nazwisko pani od gramatyki zmieniało się na planie trzy razy, przy czym na karcie i tak jest inne niż to rzeczywiste. Śmiech na sali. Przeczytano 154 razy | 5 Komentarze
The Sims 3 - Okiem Gracza
1 miesięcy temuGrySama nie jestem wytrawnym graczem. Owszem, lubię patrzeć jak inni zmagają się z cyberprzygodami, jednakże osobiście jestem wierna zaledwie dwóm tytułom. Jednym z nich jest seria The Sims (druga to saga Heroes of Might and Magic) - niezaprzeczalnie kultowa gra (tytuł najlepiej sprzedającej się gry na komputery osobiste w historii gier do czegoś zobowiązuje), sprzedana na całym świecie w milionach egzemplarzy. I tu niuansik - gra polega na organizowaniu czasu Simom i pomaganiu im w osiąganiu ich własnych celów rozwojowych. Simy nam się rodzą, rosną, idą do szkoły, później do pracy, wspinają się po ścieżce kariery, starzeją się i w końcu umierają. W międzyczasie rodzą się nowe Simy i... tak w kółko. Wydawać by się mogło, że monotonnie trochę, ale to właśnie dzięki temu, że gracz może bez żadnych przeszkód ingerować w wirtualne środowisko, gra szybko przyciągnęła wielu fanów. The Sims nie ma określonego celu, więc i nie ma żadnego momentu, w którym wygrywa się grę. Dlatego też często zamiast pojęcia "gra" używa się w stosunku do Simów słowa "zabawka".
Przejdźmy zatem do prawdziwego tematu tego tekstu, czyli różnic pomiędzy trzecią odsłoną The Sims, a jej poprzedniczką. Przyznam, że po dość średnich doświadczeniach związanych z działaniem The Sims 2 na moim (wcale nie słabym) komputerze miałam pewne obawy związane z instalacją gry. Włożyłam płytę i tu rozczarowanie... Podczas instalacji zobaczyłam tylko nudne niebieskie okienko z zielonym paskiem postępu, na które to musiałam wpatrywać się przez dłuższy okres czasu. W dwójce chociaż instalator był atrakcyjniejszy. Podczas instalacji można sobie było rozwiązać np. quiz o znajomości serii. No, ale nic to. Zainstalowałam. Czekanie zostało mi wynagrodzone, bo oto intro - nie zacina się! Filmik wprowadzający wyświetla się płynnie, coś podobnego! Do tego sama gra nie wczytuje się piętnaście (do czego przywykłam), a jedną minutę. Ufff... Doszłam do głównego menu. A gdzie Miłowo? Dziwnowo? Werona? Nie ma... Najbardziej optymalnym rozwiązaniem wydało mi się kliknięcie przycisku "Nowa gra". Przyznam, że kiedy w końcu dotarłam do miasta nie bardzo wiedziałam co dalej począć. Chociaż gra jest podobna do swojej poprzedniczki, chwilkę mi zajęło zgłębianie nowych opcji w widoku miasta. No ale to zawsze znaczenie mniej niż przejście z jedynki na dwójkę. Postanowiłam stworzyć sobie jakąś rodzinę i tu kolejny bonus - CAS (Create a Sim), czyli miejsce tworzenia Sima ładuje się rekordowo szybko. Kupiłam dom i mając gotową bazę (czyli rodzinę z domem) rozpoczęłam zgłębianie nowości.
PLUS nr 1: Drzwi otwarte
Przyznam, że ta opcja ciekawiła mnie najbardziej, gdyż to ja przede wszystkim reklamowali twórcy gry. Teraz Simy mogą poruszać się pieszo, rowerem lub samochodem i odwiedzać sąsiadów, okoliczne parki, czytelnię, muzeum, stadion, a nawet łowić ryby w stawie. Co prawda nadal nie możemy wejść do wnętrza takich budynków jak teatr, szpital, szkoła, restauracja, sklep, czy posterunek policji, aczkolwiek nie są to rzeczy niezbędne w grze i w zupełności wystarczy jeśli nasz Sim po prostu zniknie w środku. Pomimo faktu, że dysponujemy całą mapą miasta, gra działa bardzo płynnie.PLUS nr 2: Charaktery
Druga z nowości bardzo reklamowanych przez EA, to tworzenie Simów. W trójce każdy z nich jest zupełnie wyjątkowy. Tym razem nie wybieramy już nieszczęsnego znaku zodiaku otrzymując zaprogramowany dla niego charakter, który ewentualnie możemy trochę zmodyfikować. Teraz spośród szeregu różnorodnych cech możemy wybrać pięć, które stworzą niepowtarzalną osobowość naszego Sima, a następnie z pięciu zaproponowanych dla każdego zestawu cech pragnień życiowych wybieramy jedno. Możemy również określić ulubiony kolor naszego Sima, muzykę czy potrawę, a także jego ton głosu. I, co również ważne, współlokatorzy nie muszą już mieć tego samego nazwiska. Dla każdego z członków rodziny jest ono wybierane oddzielnie, a nazwizko i imię Sima możemy zmienić w godzinach otwarcia miejskiego Ratusza.
PLUS nr 3: CAS
Panel Create a Sim został znacznie rozbudowany i poszerzony o cała masę dodatkowych opcji. Nasze Simy stają się coraz bardziej realistyczne! Teraz Sim nie musi być gruby albo chudy. Mamy do dyspozycji suwaki pozwalające zmienić zarówno masę ciała, jak i masę mięśniową, odcień skóry i długość rzęs. Podobnymi suwakami możemy też modyfikować każdy element twarzy Suma. Dodatkowo możemy dowolnie bawić się kolorami dosłownie wszystkiego zaczynając od ubrań, butów (które w trzeciej części gry są osobnym elementem stroju), a kończąc na odrostach włosów czy pasemkach. Jakby było mało, możemy zaopatrzyć naszego Sima w różne rodzaje piegów i pieprzyków. Hmmm.... A może Marilyn Monroe? XDPLUS nr 4: Być jak Bob Budowniczy
Tak! Nareszcie ograniczenie w budowaniu zostały znacznie zmniejszone. Teraz możemy ustawiać meble pod także pod kątem, a każda kratka parceli została dodatkowo podzielona na cztery części - możemy zatem ustawić np lampę pomiędzy dwoma kratkami siatki. Prawda, że fajne? Do tego możemy budować piwnice, garaże, a wszystko (dosłownie WSZYSTKO) w dowolnych kolorach i wzorach.
PLUS nr 5: Właśnie tak wygląda moje miasto nocą!
Rzecz która dla mnie ma chyba największe znaczenie (nie wiem, czemu umieściłam ją dopiero na piątym miejscu). W dwójce wkurzało mnie to, że mój Sim sobie żyje, poznaje kogoś, kto w momencie poznania ma 20 dni, mija jakiś czas, Sim zawiera związek małżeński z poznaną osobą i okazuje się, że podczas gdy nasz Sim ma już 30 dni, jego druga połówka ma ciągle... 20! W The Sims 3 historia naszego Sima jest częścią historii Miasta. Podczas gdy toczymy rozgrywkę w okolicy naszego domu, całe miasto żyje swoim życiem - sąsiedzi umierają, rodzą się nowe dzieci - pod tym względem gra staje się coraz bardziej realistyczna. Poza tym, nie ma już tak, że równo o godzinie szóstej robi nam się jasno, a o osiemnastej ciemno. W trójce pojawiły się wschody i zachody słońca, więc przejścia pomiędzy dniem a nocą są bardzo płynne. Dodatkowo słońce rzuca cień zależny od jego położenia, a nocą niebo jest pięknie rozgwieżdżone. Uwielbiam tą zmianę!PLUS nr 6: Karierowicze
Starać się o pracę nasz Sim może w różny sposób: czytając gazetę, przeglądając Internet i - nowa opcja - składając CV w wymarzonym miejscu pracy. Dodatkowo nie musimy czekać biernie, aż nasz bohater wróci z pracy - mamy do dyspozycji szereg interakcji jak np. pracuj ciężko, wyluzuj, poznaj współpracowników, podlizuj się szefowi itp. Otworzyły się przed nami także nowe ścieżki kariery. Oprócz starych zawodów takich jak kucharz, przestępca czy policjant, nasz Sim może zostać np muzykiem lub astronautą. A żeby możliwości było więcej każda kariera dzieli się na ścieżki, czyli np. wybierając karierę muzyczna w jej finałowym etapie możemy zostać np. kompozytorem hitów filmowych lub gwiazdą rocka. Możliwości w tej dziedzinie są bardzo duże. Zmieniła się także forma pensji. Teraz jest ona wypłacana nie jako dniówka za przyjście do pracy. Wprowadzony został system godzinowy, w którym Sim dostaje wynagrodzenie za konkretną ilość przepracowanych godzin. Wzrosła także liczba awansów, do których nie jest już potrzebne posiadanie określonej liczby przyjaciół. Nasz Sim może również podjąć pracę dorywczą, np. na cmentarzu, w księgarni lub w SPA.
PLUS nr 7: "Twoja stara jest lamą!"
Pojawiły się nowe opcje w relacjach międzysimowych. Teraz klikając na sąsiada mamy do dyspozycji relacje w pięciu kategoriach: zabawne, przyjazne, wredne, romantyczne, specjalne. Ponieważ Simy mają zaprogramowaną wolną wolę, szczerze rozbawiło mnie, kiedy Fabian - mój Sim któregoś dnia dość konkretnie wkurzył się na swoją żonę i wykorzystując jedną z "wrednych" opcji powiedział jej, że jej matka jest lamą... XD Do tego bardzo podoba mi się nazywanie relacji po imieniu - teraz zniknęli tacy "po prostu członkowie rodziny", a zastąpili ich: matka, ojciec, brat, siostra, dziadek, babcia, wujek, ciotka, macocha, ojczym, siostra przyrodnia, brat przyrodni itp. To znacznie ułatwia orientację, zwłaszcza kiedy rodzina jest liczna i mieszka w różnych domach.PLUS nr 8: "Kto czyta, żyje wielokrotnie"
Kupujemy książki! Dzięki nim Sim może oddać się rozrywce w postaci szeroko pojętej literatury, poznać nowe przepisy, nauczyć się piosenek i zdobyć różne inne przydatne umiejętności. Sim może także pisać własne książki z zakresu różnych gatunków, którym sami możemy nadawać tytuły. Ot, mój Fabian zarabia na życie właśnie pisaniem i to całkiem niezłe sumki...
PLUS nr 9: "Drobiazgi"
Kilka ostatnich zalet najnowszego dziecka EA postanowiłam umieścić w jednym punkcie.Po pierwsze: płynna ciąża. Od teraz brzuch naszej Simki nie wyskakuje znienacka jak góra lodowa przed Titanikiem. Ciąża rozwija się płynnie i nawet nie zauważamy przejść pomiędzy jej kolejnymi etapami. Dodatkowo pojawiła się opcja rodzenia dziecka w szpitalu.
Po drugie: Możemy mieć na trawniku niezliczoną ilość gazet i nie pojawia się monit o zaprzestaniu usług dostarczania maku... prasy. Teraz usługę tą możemy anulować wykonując jedno połączenie telefoniczne. Gazety roznosi dziecko na rowerze, a nie, jak to było w dwójce, nastolatek.
Po trzecie: jeśli denerwuje nas okres niemowlęcia lub małego dziecka możemy szybko spowodować przejście do następnego etapu wiekowego. Wystarczy kupić tort i zdmuchnąć świeczki.
Po czwarte: Zniknęły wskaźniki komfortu i wystroju. Pojawiły się za to obrazki symbolizujące poszczególne elementy nastroju Sima. Jeśli np. nasz Sim zje dobry obiad w restauracji, to będzie szczęśliwy przez dłuższy czas. Do uszczęśliwiania Simów polecam zabiegi pielęgnacyjne w SPA.
Po piąte: Jeśli nasz Sim się wyspał, nie musi już zrywać się o nieludzkiej porze, w środku nocy. Teraz możemy ustawić pobudkę na rano.
Po szóste: Chociaż na początku mamy do dyspozycji tylko jedno miasto, EA oferuje drugie do pobrania za darmo z thesims3.com. Dodatkowo na stronie zostało udostępnione również narzędzie pozwalające tworzyć własne światy - takie jakiego używają graficy z EA.
Po siódme: Na simowym portalu społecznościowym możemy dzielić się z innymi swoimi wytworami, a także pobierać kreacje innych użytkowników gry na tzw. Giełdzie Wymiany. Znajdziemy tam domy, Simów, rodziny, ciuchy, meble, światy, a nawet wzory tkanin i kolory włosów.
Po ósme: Mamy do dyspozycji wyposażenie, w którym Sim może trzymać różne rzeczy: jedzenie (które się psuje), książki, zabawki, a nawet samochód.
Po dziewiąte: Simy mogą rozmawiać z duchami, a kolor ducha jest determinowany przez sposób, w jaki umarł.
Po dziesiąte: Możemy pstrykać fotki telefonem!
Po jedenaste: Widzimy potrzeby niemowląt. Już nie trzeba się domyślać czemu płaczą!
Po dwunaste: Zamiast rzeczowych nagród aspiracji otrzymujemy do wyboru pewne unikatowe cechy i umiejętności dla naszego Sima. Ponadto, przeprowadzka do nowego domu nie powoduje utraty nagród aspiracji, ale zmiana aktywnej rodziny - owszem.
Po trzynaste: Simowie doskonale wiedzą, które łóżko należy do nich i nie śpią w łóżku matki, siostry czy współlokatora.

Minus nr 1: "Jak jeździsz, baranie?!"
Pomimo wielu zalet, trzecia część simowej sagi ma też kilka niedociągnięć. Pierwszą z nich jest jazda samochodem. Otóż Sim do niego... nie wsiada (co miało miejsce w dwójce). Po prostu przywołuje auto (najczęściej stojące obok domu) breloczkiem, a ono pojawia się, po czym nasz Sim znika i pojawia się wewnątrz. Nie wiem kto im dał prawko, ale podczas jazdy pojawiają się sprzeczności: kiedy za wolniejszym autem jedzie szybszy model, po prostu przenika przez auto jak duch. Oprócz tego Simy nie zwracają najmniejszej uwagi na jakiekolwiek zasady ruchu drogowego - zupełnie jak w Indiach...Minus nr 2: Wielkie żarcie
Zniknęła totalnie opcja sprawdzania zapasów w lodówce. Simy owszem, mogą wybrać się do sklepu spożywczego, jednakże lodówka wydaje się być bez dna. To samo z ubraniami - wprawdzie możemy w każdym momencie gry edytować naszego Sima w CAS i tworzyć mu po kilka zestawów ciuchów na każdą okazję, ale konieczność zakupu ubrań w sklepie wydawała mi się bardziej atrakcyjna.
Minus nr 3: Baby Boom
Fajnie, że w grze oprócz bliźniaków mogą pojawić się także trojaczki. Tu jednak autorzy gry postanowili chyba wrócić do korzeni, czyli do rozwiązać z pierwszej wersji sagi. Nie znajdziemy bowiem przewijaka. Zmiana pieluszki odbywa się przez podrzucenie dziecka.Minus nr 4: Marchewkowe Pole
Próżno w książce telefonicznej szukać ogrodnika. Owszem, Sim może dbać o samodzielnie zasadzone rośliny, jednakże te, które zakupiliśmy przez tryb budowania pozostają niewzruszone i nie trzeba ich podlewać ani przycinać. Nie znajdziemy też instytucji barmana. Każdą imprezę musimy przygotowywać samodzielnie. Dobrze, że chociaż baloniki zostały...
Podsumowując: uważam, że jednak warto zamienić "Simsy" na lepszy model. ;)

Przeczytano 701 razy | 9 Komentarze
OBWIESZCZENIE
2 miesięcy temu"Oto jest miłość. Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem,a okazuje się, że czekali na siebie całe życie." [O'Gangaceiro]

Sąd Najwyższy po rozpatrzeniu sprawy
pełnej szczerych chęci i ochoty
Kingi Marii Sobierajskiej
oraz
Bogu ducha winnego
Grzegorza Michała Koszewskiego
oskarżonych o miłość wzajemną
z powodu ogarnięcia nieodparcie wzniosłymi ideałami życia małżeńskiego
uznaje ich winnymi zarzucanemu im czynu
skazując obydwoje na karę dożywotniego związku małżeńskiego
(data egzekucji zostanie podana w terminie późniejszym, po uprawomocnieniu się wyroku)

Nasz pierścionek, to gałązka, która nawiązuje to Starego Testamentu, gdzie w czasie Potopu Noe wysłał gołębicę, aby odszukała ląd. Ptak przyniósł w dziobie właśnie gałązkę, która stała się symbolem nowego początku.
Chcielibyśmy przy tym bardzo serdecznie podziękować Redakcji portalu Students.pl oraz wszystkim użytkownikom, a w szczególności Broken Kittie (która wie za co) - to Wy umożliwiliście nam poznanie się. Dziękujemy!

P.S.: Narzeczeni poinformują o ślubie w stosownym czasie. Przeczytano 522 razy | 39 Komentarze