Płeć
Urodzony (-a)
16.02.1988Mieszkam w
PoznańKierunek studiów
Filologia / PedagogikaUczelnia
Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w PoznaniuCoś ode mnie
"Chłodna, jak chłodny bywa kwiat róży mocno przyciśnięty do ust w lipcowym upale. Różowa z niebieskimi lub złota z zielonymi cieniami, lekka, wyraźna i jasna, szuka zawsze temperatury wyższej, intensywniejszej niźli jej własna. Wśród niej rozjaśnia się, rozpala, rozkwita, nareszcie żarem ulubionym objęta. Trudno ją wymalować, jeszcze trudniej opisać...Choć urocza nieskończenie, nie słońce ani księżyc, ani płomień przypomina, lecz elektryczne oświetlenie. Nie czeka, aż ją poproszą do tańca. Zwraca na siebie uwagę nie tyle może urodą, co energią, wdziękiem, werwą, błyskiem w oku. Bywa też źródłem twórczego niepokoju i od niej wychodzą ciekawe pomysły. "Posty na blogu - Marzec 2009
Marsze dla Życia w Poznaniu
1 lat temuCzytelniaHasło roku 2009 brzmi "otoczmy troską życie".
Cykl 9 Marszy dla Życia rozpoczęty 1 marca 2009 idealnie wkomponowuje się w tło wydarzeń pro-life zaplanowanych na ten rok.
Marsze będą się odbywały w odstępach miesięcznych, co ma symbolizować czas w jakim Życie poczęte przygotowuje się do narodzin.
Kolejny, 2. Marsz dla Życia odbędzie się 5 kwietnia 2009, w Niedzielę Palmową i będzie połączonyz Inicjatywą "Kochajmy Dzieci".
Po co to wszystko?
Otóż chodzi o uwrażliwienie nas wszystkichna niepowtarzalność, wyjątkowość i piękno Życia poczętego...
Zapraszamy Was wszystkich do udziału.
Marsze dla Życia nie są skierowane przeciw komukolwiek…
Tak wygląda dzidzia w brzuchu mamy:
Program 2. Marszu dla Życia:
5 kwietnia 2009 w Poznaniu
Po Mszy św. o godz. 10:00 u OO. Dominikanów udajemy się na Plac A. Mickiewicza (w muzycznej oprawie)
11:00 – Zabawa dla Dzieci na Placu Adama Mickiewicza
11.15 – spod Dwóch Krzyży wyrusza 2. Marsz dla Życia(marsz w milczeniu)
11.45 – zakończenie marszu przed kościołem pw. Św. Marcina na ul. Św. Marcin

Więcej o inicjatywie "Marsz dla Życia" dowiesz się TU.
Filmik z przygotowań oraz 1. Marszu dla Życia w Poznaniu:
Podobny marsz odbędzie się również w Łodzi Planowany (aczkolwiek jeszcze niepotwierdzony) termin marszu, to 30 maja. Jego hasło będzie brzmieć: „Wdzięczni za Dar Życia”:
14.00 – rozpoczęcie o przed pomnikiem Jana Pała II
15.00 – Koronka do Miłosierdzia Bożego przed pomnikiem Św. Faustyny + Msza św. w kościele pw. Św. Faustyny
16.00 – zakończenie
Jedyne przemówienie to przemówienie porządkowe na początku marszu.
Bezpieczeństwa będą pilnować Harcerze ZHR.
Będzie to biały marsz.
Dzieci otrzymają białe baloniki.
W czasie marszu ludzie będą nieśli białe kwiaty, które zostaną złożone pod pomnikiem Św. Faustyny.Łódzki marsz dla Życia będzie krótkim marszem, tak, aby mogli w nim wziąć udział również osoby starsze, niepełnosprawne, poruszające się o kulach, bądź na wózkach.
Zaproszeni są Wszyscy, którzy chcą zamanifestować swoją Wdzięczność za dar Życia.
Więcej informacji o łódzkim marszu już wkrótce TU
Marsz dla Życia odbył się również w Zielonej Górze (22 marca).
Do pooglądania inne inicjatywy:
Więcej o "Silent Day" TU
Przeczytano 351 razy | 0 Komentarze
Były sobie... ŻELKI :)
1 lat temuZapraszam w kolejną, tym razem zdrowszą i mniej kaloryczną podróż do świata produkcji słodyczy (i nie tylko).
Do tej pory w cyklu:
Nadeszła kolej na przysmak dzieciaków (i nie tylko dzieciaków), czyli żelki. ;)

Czy wiecie, że:
- "formy" do wytwarzania żelków robi się ze skrobi?
- żelki poleca się kobietom w ciąży jako zamiennik słodyczy (czekolada, batoniki, wafelki, cukierki)?
- wielu rybaków używa żelkowych robaczków jako przynęty?

Ludzkość uwielbia słodycze. Starożytni Grecy i Rzymianie piekli ciastka nasączane sokiem z daktyli, winogron lub miodem. Średniowieczni Europejczycy zajadali się piernikami. Dzięki odkryciom geograficznym poznaliśmy kakao i czekoladę. Używano wtedy bardzo drogiego cukru z trzciny cukrowej. Słodycze były więc przysmakiem bogaczy. Dopiero wytwarzanie cukru z buraków spowodowało spadek ceny.

W XIX w. cukiernicy wpadli na pomysł połączenia cukru z żywicą pewnego gatunku drzew akacjowych, występującego w Afryce, Azji i Australii. Tak powstała guma arabska.

Oczyszczoną żywicę akacjową należy zagotować z cukrem, dodać owoce i substancje smakowe. Otrzymane słodycze mają konsystencję gumy i można je ssać przez długi czas.

Guma arabska produkowana z żywicy importowanej byłą jednak surowcem dość kosztownym. Jej najszlachetniejszy wyrabiano w Kordofanie, prowincji Sudanu. Producenci słodyczy poszukiwali tańszych zamienników gumy arabskiej. Dzisiaj stosuje się żelatynę, agar, skrobię modyfikowaną oraz pektyny.
.jpg)
Zapraszam do bliższego przyjrzenia się jak powstają nasze ulubione żelki oraz żelowe fasolki:
Domowe żelki?
Składniki:
- 400g skrobi spożywczych (np. skrobi ziemniaczanej, mączki ziemniaczanej, mondaminu)
- 15 g żelatyny spożywczej w proszku
- 35 ml wody
- 30 g syropu owocowego(np. truskawkowego lub wiśniowego)
- 20 g cukru
- 10 g miodu (najlepiej płynnego)
- 3 g kwasku cytrynowego
- blachę do pieczenia pokryć proszkiem ze skrobi ziemniaczanej, mączki czy mondaminu
- wymieszać dokładnie żelatynę z 25 ml wody i zostawić by mieszanka napęczniała
- podgrzać mieszankę do 75 st. C
- rozpuścić osobno w pozostałych 10 ml wody kwasek cytrynowy i cukier
- najpierw do żelatynowego roztworu wlać miód, później cukier z kwaskiem, a następnie bardzo dokładnie wymieszać
- na sam koniec dodać syrop owocowy, ciągle mieszając
- wymieszane składniki, zdjąć z gazu i zostawić na parę minut
- dnem wąskiej szklanki (lub innym naczyniem) w skrobi, tworzymy coś na wzór odlewów lekko przyciskając proszek. W tak powstałych formach, przy pomocy lejka, wlewamy nasza żelatynową mieszankę
- nasze żelki muszą jeszcze 3 godziny przeleżeć, zależnie od swej grubości i kształtu. Aby się nie sklejały, po upływie danego czasu, można je jeszcze lekko oprószyć skrobią










Zobaczcie co (oprócz jedzenia) można zrobić z żelkowymi miśkami:
- LAMPA



- BIŻUTERIA


- DYWANIK? :p



Przypisy:
- krótką historię żelek sponsoruje haribo.pl
- przepis na żelki według gummi.prv.pl
- żelkowy fanklub na Students.pl DOŁĄCZ DO NAS! Przeczytano 5644 razy | 10 Komentarze
Były sobie... CHIPSY & CHRUPKI
1 lat temuCzy wiecie, że:
- przygotowanie paczki chipsów trwa około 15 minut?
- chipsy smażą się zaledwie 3 minuty?
- z jednego ziemniaka powstaje przeciętnie 36 chipsów?
- chipsy powstały z powodu urażonej dumy jednego z klientów pewnej restauracji?

Chipsy - popularna przekąska w postaci cienkich, osuszonych plastrów ziemniaków (najczęściej) lub innych warzyw, zazwyczaj obsmażonych w głębokim, gorącym tłuszczu, choć spotyka się także odmiany prażone (prażynki) lub pieczone. Poszczególne smaki uzyskuje się dzięki doborowi przypraw i aromatów, rzadziej ziół.

Chrupki - popularna przekąska produkowana zazwyczaj z kaszy kukurydzianej. Chrupki są często mylone z chipsami.

Chipsy powstały prawdopodobnie w 1880 roku w pewnej restauracji. Kelner podał klientowi cienko pokrojone ziemniaki, jednak on stwierdził, że są za grube, więc zdenerwowany kucharz pokroił je tak cienko że były prawie przezroczyste. Za powstaniem chipsów stała więc nie potrzeba, lecz urażona duma.
Zapraszam w kolejną niezdrową podróż do świata maszyn:
Po umyciu wysypuje się ziemniaki na obieraczkę (obracające się w przeciwnych kierunkach chropowate walce). Następnie wsypuje się je do obrotowej krajalnicy, siła odśrodkowa wyrzuca je na ostrza. Z jednego ziemniaka można uzyskać około 30 zwyczajnych plasterków lub połowę grubszych i karbowanych. Po drugim myciu i osuszeniu, smażone są przez trzy minuty na oleju rozgrzanym do 190°C. Następnym krokiem jest osączanie z tłuszczu na powolnym pasie transmisyjnym z drucianej siatki. Podczas suszenia plasterki zwijają się. Na tym etapie chipsy są przyprawiane, a kamery wyszukują uszkodzone lub czarne egzemplarze, które usuwane są uderzeniem sprężonego powietrza. Jest to ostatni krok przed pakowaniem. Maszyna odmierza porcje i wsypuje do rękawa foliowego, natychmiast zgrzewając brzegi opakowania.

Nie mogłam się oprzeć, żeby nie zapytać Nonsensopedii:
Chipsy (czipsy, wym. cipsy, chipy) – za cienko pokrojone frytki. Silnie uzależniająca pożywka na bazie pyr, przypraw i „substancji wzmacniającej smak i zapach (glutaminian sodu, rybonukleotydy disodowe)”. Może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych – i nikt nie wie, dlaczego.
Od kiedy tylko czipsy wkroczyły na rynek, nie spotkały się z przychylnością kół gospodyń domowych. Ksenofobicznie nastawieni Polacy nie chcieli przyjąć do wiadomości, że ten hamierykański produkt wypiera z półek prawdziwie polskie żarło. Wymyślono więc wiele mitów na temat czipsów – pisano prace magisterskie o ich sposobie wytwarzania: z włosów, paznokci, gleby, insektów i monotlenku diwodoru. Środowiska jedynej słusznej i niepodważalnej prawdy twierdziły, że czipsy (jak i nieco wcześniej guma Turbo) są rakotwórcze. Na nic się jednak zdały krzyki i bojkoty. Czipsy były na ustach wszystkich (dosłownie), gdy w Lejsach i Cheetosach trafiały się żetony z pokémonami – wtedy po raz pierwszy kupowano czipsy nie dla samych czipsów, a dla żetonów. Po pokémonach przyszły czas na żetony z innych kreskówek: Beyblade, Rocket Power, Mały Pingwin Pik-Pok. Dziś czipsy są jednym z najczęściej kupowanych produktów – prawdziwym symbolem, ikoną, wzorem do na... Nie, zapędziłem się.
Czipsy – obok piwa, krakersów, fotela i telewizora – są najczęściej używanym przedmiotem w polskiej piłce nożnej oglądanej.
Chipsy przyszły ;)
Przypisy końcowe:
Definicję chipsów i chrupek zasponsorowała Wikipedia :p Przeczytano 1762 razy | 21 Komentarze
Prochy pod mikroskopem... :p
1 lat temuNa przyrodzie jak zwykle kilka interesujących doświadczeń... Na przykład konkurs... dmuchania. :D Wody przez słomkę. ;) Każda dostała kubeczek z wodą i trzeba było przez słonkę robią bąbelki - jak w przedszkolu. Wszystkie już zaniemogły, a my z Beretem na luzie dmuchamy dalej. :p W końcu ja spasowałam - już nie te same płuca co kiedyś (ach, ten zgubny nałóg... :p), a Beret jest flecistką. :D No, ale zaszczytne drugie miejsce przypadło krufce. :)
Były jeszcze inne eksperymenty: z zapachem, smakiem, dotykiem i dźwiękiem. Ja rozpoznawałam substancje po zapachu np. :p Robiliśmy też szaszłyki owocowe (żeby sprawdzić jak przechodzą przez przewód pokarmowy).
Później doświadczaliśmy różnego typu białych proszków... kuchennych (warto dodać). I tak badaliśmy je wszystkimi zmysłami (oprócz smaku... a gdyby to był proszek do prania? :p), a do tego lupą, mikroskopem itp. Proszków było pięć, żaden nie był podpisany czym jest. I teraz zagadka będzie:
Co to jest?

Podpowiedź: biały proszek kuchenny (no to podpowiedziałam... :p)
Fota pstryknięta przez Bereta (przez mikroskop) moim komem w dodatku. Zapraszam do zgadywania nazwy owej tajemniczej substancji... ;) Przeczytano 167 razy | 6 Komentarze
Misterium Męki Pańskiej na poznańskiej Cytadeli - największe widowisko pasyjne w Europie!
1 lat temuTeatr"Serdecznie zapraszamy na jubileuszowe, 10-te Misterium! Nie zważaj na trudności, odległość, drugi koniec Polski, późną porę, zmęczenie oraz myśli, które pewnie będą Cię zniechęcać. To oznaka tym większego postanowienia, aby przyjść i być razem w obliczu męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Przyjdź z rodziną, przyjaciółmi, pracownikami, znajomymi. Bądźmy razem w ten wyjątkowy wieczór!"
Misterium poprzedzi msza św. w parafii pw. św Jana Bosko (ul Warzywna 17) na poznańskich Winogradach, o godzinie 18:00. Po mszy nastąpi przejście wraz z aktorami na Cytadelę. Widowisko (tradycyjnie już w sobotę poprzedzającą Niedzielę Palmową, czyli 4 kwietnia 2009) rozpocznie się na placu przed Dzwonem Pokoju około godziny 20:00 (czekamy, aż na dworze się ściemni) i potrwa 75 minut. Hasło tegorocznego Misterium to: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi." Spektakl zostanie poświęcony pamięci Jana Pawła II, co zostało również uwzględnione w scenie końcowej.

Mam zaszczyt grać w Misterium od kilku lat, jak również stać po stronie widowni. Z pewnością jest to niezwykłe doświadczenie, na przeżycie którego WSZYSTKICH serdecznie zapraszam. Wstęp na Misterium jest oczywiście wolny. ;) Zapraszam też na oficjalną stronę widowiska, gdzie możecie obejrzeć galerię z poprzednich lat, posłuchać muzyki z przedstawienia, przeczytać ciekawostki dotyczące tego wielkiego spektaklu oraz pobrać plakat i folder.
Trailer:
2Tm2,3 w Poznaniu
1 lat temuKoncertZapraszam na akustyczny koncert 2Tm2,3 (czy jak kto woli - "Tymoteusza") - składnik wielkopostnej trasy koncertowej, promującej ich najnowszy album "Dementi". Zespół zagra w sobotę, 28 marca w kościele pw. św Jana Bosko w Poznaniu (ul Warzywna 17, Winogrady). Start: godz. 20:00. Koncert jest podobno fajny - studenci z poznańskiego Duszpasterstwa Akademickiego byli na nim wczoraj w Krakowie. Bileciki do nabycia Domu Młodzieżowym (ul Pszczelna 20) - od 14:30-21:00 i w Centrum Informacji Miejskiej (ul Ratajczaka 44) - 18,- w przedsprzedaży i 20,- w dniu koncertu.
Plakacik:

Oficjalna strona zespołu Przeczytano 208 razy | 0 Komentarze
Były sobie... FRYTKI! :p
1 lat temuCały tydzień chodziły za mną frytki. Od niedzieli. Oczywiście frytki są niezdrowe i tłuste i w ogóle... W niedzielę laseczki jadły frytki na obiad. Ja, jako, że nie jadam ziemniaków - co też ogłosiłam publicznie - nie przyłączyłam się do tej eskapady. Co mnie zdziwiło pierwsza do frytek dorwała się Beret - nasza.... "promotorka zdrowego żywienia". :D No cóż, w końcu - po tygodniu - poległam i zeżarłam te głupie frytki z jakimś ziołowym keczupem. :p A piszę to wszystko w innym celu. Zastanawialiście się kiedyś skąd się biorą fryteczki w paczkach?
Frytki* (franc. pommes de terre frités czyli ziemniaki smażone) – rozdrobnione, pokrojone w kształt słupków, ziemniaki smażone w głębokim tłuszczu (tradycyjnie, w kraju pochodzenia – Belgii, stosowano do smażenia łój wołowy). Stosowane jako dodatek do potraw pieczonych lub smażonych, np. kotletów schabowych.
Frytki powinny być sporządzane ze specjalnych odmian ziemniaków, zawierających duże ilości skrobi i o podłużnym kształcie bulwy. Frytki wytworzone z takich odmian ziemniaków nie wchłaniają dużych ilości tłuszczu, przez co są smaczniejsze i mniej ciężkostrawne. Do smażenia frytek używa się frytkownic, chociaż można je smażyć także w innych naczyniach czy na patelni.
Pod względem dietetycznym frytki są potrawą ciężkostrawną. Zawierają dużo tłuszczu, który poddany został wysokiej temperaturze smażenia.
Na całym świecie istnieje wiele preferencji odnośnie spożywania frytek. Standardem jest jedzenie frytek tylko posolonych, z keczupem, rzadziej z majonezem i z octem, co preferują Brytyjczycy.**

Podczas obróbki termicznej frytek powstają duże ilości akrylamidu. Jest on substancją silnie toksyczną o działaniu rakotwórczym. Akrylamid przyczynia się do występowania nowotworów przewodu pokarmowego oraz uszkadza układ nerwowy (jest neurotoksyną).
Obrane, wypłukane i dokładnie osuszone ziemniaki, odpowiednio pokrajane ("paille" – słomka, "allumettes" – grubość zapałki, "chips" – plasterki, "Pont-Neuf" – słupki o szerokości 1 cm itp.) smaży się najpierw w 170-175°C ok. 3 minut a następnie dosmaża na złoto w 190°C. Stosując dobre techniki smażenia można spowodować, aby frytki były mniej ciężkostrawne. Można je np. usmażyć z użyciem oleju z ryżu (mniej wnika w potrawy niż inne oleje, posiada wysoką temperaturę dymienia rzędu 210°C co powoduje, że nie przypala się w nawet podczas długiego smażenia) oraz w niższej temperaturze (rzędu 130-150°C). Wadą tego rozwiązania jest dłuższy okres smażenia. Smażąc frytki warto do tego celu używać frytownicy z wbudowanym termostatem (nie dopuszcza do przekroczenia określonej temperatury czyli w efekcie przegrzewania się oleju).
I frytowa piosenka... XD
* źródło: Wikipedia
** polecam frytki z majonezem :D
Wiem, że większość z Was nie jada frytek wcale, ale do tych, którzy jedzą - jakie lubicie najbardziej? Pamiętam w Wilnie, w CH Akropolis jadłam frytki paprykowe - rewelacja (w takiej jakby panierce z czerwonej papryki). Drugie, które jakoś szczególnie zapamiętałam, to frytki zapieczone z żółtym serem, z jednej z krakowskich knajpek.

I jeszcze Nonsensopedia...
Frytki – żółte paski wyrabiane z ziemniaków, popularnej w Polsce i w krajach ościennych, a także na Bałkanach i w Rosji. Są przeznaczone do smażenia, a potem do zjedzenia oczywiście. Doskonale smakują sporządzone według międzynarodowych standardów kuchni polskiej, czyli z dodatkiem soli, keczupu albo majonezu, czy też z dwoma a czasami nawet z trzema na raz dodatkami, zależnie od wizji kucharza lub złożonego zamówienia. "A może frytki do tego?" Przeczytano 2300 razy | 25 Komentarze
Witki jej opadły!
1 lat temuZapraszam na kolejną odsłonę dziwnych rzeczy znalezionych "na mieście". Dotychczasowe znaleziska:
W tym odcinku zapraszam na niezwykle zachęcającą do zakupów i jakże intrygującą wystawę sklepową jednego z butików w poznańskim centrum handlowym Plaza. Nic dodać - nic ująć: "witki jej opadły". I nawet cennik się znalazł. Fota cyknięta w środku dnia roboczego, w godzinach otwarcia sklepu oczywiście...
Ale przynajmniej buty ma! XD Przeczytano 553 razy | 19 Komentarze
Targi Edukacyjne i... ZIOMALE Z HISTORII! XD
1 lat temuDawno nic od siebie nie napisałam, więc korzystając z leniwego, słonecznego popołudnia postanawiam sobie to nadrobić.
Tydzień temu, w niedzielę pani prof. (nazwiska nie wymienię) - generalnie pani od muzyki - zawezwała nas (czyt. nasz rok + EE z niemieckim również) do stawienia się na Targach Edukacyjnych. W celu - uwaga - uświetnienia imprezy (no koń by się uśmiał) swoimi "występami artystycznymi" oraz zaprezentowania szerszej publiczności naszego wydziału. Nad całością czuwała p. Kasia od Warsztatu Zabawy Muzycznej. Plan akademii pt "Muzyka jest wszędzie" wyglądał następująco:
- wierszyk: "Muzyka jest wszędzie" (Daga & Zamela)
- piosenka: "Witajcie w naszej bajce" (EEiJA & EEiJN)
- piosenka: "Radujmy się kiedy pada deszcz" (EEiJN)
- piosenka: "Posłuchaj jak wokół wszystko gra" (EEiJN + mój akompaniament)
- piosenka: "Weź pałeczkę do ręki" (EEiJN + mój akompaniament)
- taniec: POLKA (EEiJA)
- orkiestra gazetowa: "Polka Trish-Trash" (EEiJA)
- zabawa muzyczna: "La Machina" (EEiJA & EEiJN)
- wierszyk: "Kto mieszka w fortepianie?" (Daga & Zamela)
Jakieś 5 minut przed wyjściem na scenę woła mnie pani Kasia z radosnym okrzykiem "czy zagra pani na gitarze". Oczywiście przywiozła swoja gitarę nie przewidując, jakobym ja to uczyniła skoro nie miałam grać. Tłumaczę jej, że w życiu nie słyszałam tych piosenek, a żeby coś ze słuchu zagrać to jednak trzeba to chociaż trochę znać... No ale druga gitarzystka miała chwyty, to sobie popatrzyłam na jej gryf, dziewczynki mi to zaśpiewały na zapleczu i poszło ładnie. Gdyby nie jedno "ale". My grałyśmy od D, a p. Kasia przedobrzyła i puściła do tego podkład na pianinku od C. Nikt się tym nie przejmował, bo dziewczyny śpiewające w ogóle podkładu nie słyszały i każdy jechał swoim własnym tempem. Drugi raz już wyszło całkiem znośnie. Do tego jeszcze zostałam dyrygentem orkiestry gazetowej, no bo kto jak nie "pani Kinga"... Nie ma to, jak wykładowca zapamięta twoje imię... Poza tym jeszcze podstawiła mi pod dzioba mikrofon (mimo, że ja tekstu piosenki nie znałam na pamięć i była nie bardzo w mojej tonacji). Później powiedziała, że "ona mnie jeszcze zamierza wykorzystać, bo moja wiedza i doświadczenie w zakresie muzyki są imponujące i, jako, że sama może się dużo ode mnie nauczyć, czy nie poprowadzę Warsztatu Zabawy Muzycznej jeszcze raz" (w sumie prowadziłam to już tydzień wcześniej - uczyłam dwóch fajnych tańców). No muszę przyznać - to było miłe.
Jeśli ktoś przebrnął przez ten przydługi monolog, poniżej kilka fotek:
specjalnie dla kosha - straganik Uniwersytetu Łódzkiego na Targach Edukacyjnych:

nasz Wydział Studiów Edukacyjnych - jak zwykle najbardziej oblegany:

ale i tak Wydział Historyczny UAMu wymiótł wszystkich:



Ziomale ze Średniowiecza - centralnie w oknie wystawowym pawilonu:

Przeczytano 963 razy | 120 Komentarze
Poznań - Miasto Doznań
1 lat temuDzisiejszego ranka Poznaniacy byli bardzo poruszeni, bowiem na najbardziej znanym poznańskim rondzie Kaponiera doszło do dość ciekawego wypadku. Podróżujących PeSTką mieszkańców miasta przywitał widok wielkiego samochodu zwisającego nad podziemnym przejściem dla pieszych. Sytuacja wyglądała dość nieciekawie i groźnie. Dwa wozy strażackie próbowały wyciągnąć uwięzionego Forda Transita. Nie ma co - wjechać w podziemne przejście - zdolna bestia z tego kierowcy. Jak się okazało, wspomniany wyżej dostawczy Transit zderzył się z Nexią, w wyniku czego staranował barierki i zawisł nad tunelem dla pieszych. Na całe szczęście nikt akurat nim nie przechodził. Dwie osoby zostały ranne. Zarząd Dróg Miejskich obiecał bliżej przyjrzeć się barierkom i ocenić, czy spełniają one wymogi bezpieczeństwa. Całość miała miejsce tuż przed godziną 8:00 rano. Od przodu zwisający Ford ze skasowanym przodem wyglądał dość groźnie, zwłaszcza, że był przywiązany linami, coby nie spadł do przejścia jednak. Część tunelu została zamknięta na czas wydobywania Transita, a strażacy kierowali pieszych przez tory PST. Poniżej zdjęcia "od tyłu":


Obecnie, oprócz brakującej barierki zaklejonej bannerem pod hasłem "Poznań. Tu warto żyć!", nie ma już żadnego śladu po porannym wypadku... Przeczytano 444 razy | 5 Komentarze