• Zarejestruj się
  • Rejestracja Reklamodawcy
  • Logowanie
Szukaj
Najnowsze artykuły
23. Czerwiec 2009, 10:48 Od redakcji Czytelnia

Kredyt studencki - od nowego roku akademickiego będzie łatwiej?

Redakcja Students.pl - Kredyty studenckie na legitymację - to nowy pomysł minister nauki Barbary Kudryckiej. Aby studenci byli niezależni finansowo, zaproponuje im kredyty na wyjątkowo korzystnych zasadach - wynika z założeń reformy szkolnictwa wyższego, do których dotarł DZIENNIK. Kredyt n...

Kredyt studencki - od nowego roku akademickiego będzie łatwiej?

Kredyty studenckie na legitymację - to nowy pomysł minister nauki Barbary Kudryckiej. Aby studenci byli niezależni finansowo, zaproponuje im kredyty na wyjątkowo korzystnych zasadach - wynika z założeń reformy szkolnictwa wyższego, do których dotarł DZIENNIK.


Kredyt na czas nauki będzie mógł wziąć każdy, kto ma legitymację studencką, i to już od nowego roku akademickiego. Kudrycka chce maksymalnie uprościć zasady przyznawania tych pożyczek, by mogło z nich skorzystać jak najwięcej studentów. Nowością jest to, że przy ich udzielaniu nie będą brane pod uwagę takie kryteria, jak dochody rodziców czy samego studenta. - Utrzymanie w dużych miastach sporo kosztuje. Szczególnie ciężko jest studentom z ubogich rodzin. Często są oni zmuszeni pracować i studiować zaocznie. Chcemy im pomóc poprzez szerszy system poręczeń ze strony państwa - mówi Bartosz Loba, rzecznik minister.

Studenci zaoczni to nie jedyna grupa, do której adresowane są nowe kredyty. Druga to młodzi ludzie, którzy pochodzą z lepiej sytuowanych rodzin, ale nie chcą być zdani na łaskę rodziców. - Wszyscy studenci będą traktowani równo i sprawiedliwie - zapowiada Loba.

Studenci nie będą musieli też przedstawiać zabezpieczeń, jakich zazwyczaj wymagają banki. Poręczeń udzieli im Bank Gospodarstwa Krajowego z Funduszu Poręczeń Kredytowych. Oprocentowanie wynosiłoby 50 proc. stopy redyskontowej NBP (czyli ok. 3 proc).

Student otrzymywałby co miesiąc stałą transzę kredytu. Kwoty tej transzy ministerstwo i banki jeszcze nie ustalili, ale chodzi o kwoty 600 -1000 zł miesięcznie. Pożyczkę kredytobiorca zacząłby zwracać po dwóch latach od zakończenia studiów, gdy już będzie pracować. W sumie spłacałby ją przez dziesięć lat.

Propozycja minister Kudryckiej to rewolucja w stosunku do pomysłu z 1998 r., kiedy Leszek Balcerowicz, ówczesny minister finansów w rządzie Jerzego Buźka, po raz pierwszy wprowadził studenckie kredyty. Dziś jego system jest anachroniczny, nie odpowiada oczekiwaniom studentów i banków. Z roku na rok o kredyty ubiega się coraz mniej studentów. Potentat na tym rynku, PKO BP, w 1998 roku udzielił ich 60 tys., a w ubiegłym - tylko 9,3 tys.

Kolejne banki wycofują się z ich udzielania. Niektóre, jak BGŻ, tłumaczą to zmianą strategii. Inne przyznają, że w kryzysie nie stać ich na bawienie się w pracochłonne, nieopłacalne kredyty studenckie. - Kredyty są potrzebne, więc trzeba zrobić wszystko, aby banki taką ofertę nadal miały, tyle że w atrakcyjniejszej formie - mówi Loba. I dodaje, że sytuacja się zmieni, gdy procedura będzie prosta i zwiększy się liczba klientów. Według resortu aktywnych jest 200 tys. takich kredytów, czyli zaciągnęło je ponad 10 proc. wszystkich studentów. Pomysł podoba się studentom. - Trudno jest teraz prowadzić godne życie i się kompletnie nie zarobić. Dlatego, mimo strachu, czy po studiach znajdę pracę, sama chciałam wziąć kredyt studencki - mówi Zuzanna Przybyła z Samorządu Studentów SGH. Jak tłumaczy, na przeszkodzie stanęły formalności. - Mama, którą musiałam prosić o zgodę, była przeciwna. Sama spłaca kilka kredytów, więc mi odradzała -mówi Przybyła.

Ostatecznie kredytu nie wzięła. W podobnej sytuacji jest wielu jej znajomych. - Uproszczenie procedury na pewno byłoby wskazane, bo pozwoliłoby się uniezależnić od rodziców - kwituje Zuzanna Przybyła.

Także banki zwracają uwagę, że dotychczasowa formuła się wyczerpała. Jak przekonuje Izabela Swiderek-Kowalczyk z PKO BP, nie sprawdziło się m.in. dokumentowanie dochodów za ostatni rok podatkowy studenta i członków rodziny, potwierdzenie wpisu na kolejny semestr i wysokość transz na poziomie 400 zł, którymi mało kto jest zainteresowany.

Iwona Dudzik
Więcej informacji na tematy gospodarcze znajdziesz na Dziennik.pl.

Fot. Yuri Arcurs (Shutterstock.com)

Komentarze
Zaloguj się lub zarejestruj
konto_student
konto_student 18.02.2011 o godz. 12:42
Powinno by latwiej uzyskac taki kredyt bo jest on naprawde bardzo tani.
http://www.portal-kredytowy.pl
pawel_popo
pawel_popo 23.06.2009 o godz. 20:12
Chcą, żeby się było łatwiej wkopać w kredyt...
valkiria666
valkiria666 23.06.2009 o godz. 13:51
Ja sama w tym roku kończę studia i zastanawiałam się nad takim kredytem kilka razy. Teraz cieszę się że byłam taka niezdecydowana i poprostu pracowałam i studiowałam jednocześnie. Mam już kilka pozycji w CV a dodatkowo po skończeniu studiów mogę pomyśleć o jakimś mieszkanku czy czymś innym. ( o ile znajdę pracę ) Oczywiście nie znaczy to że jestem przeciwna kredytom, jednak przeraża mnie wizja spłaty kredytu po studiach, kiedy w tym momencie tak ciężko znaleść pracę na tyle dobrze płatną, by spłacać kredyt, wynająć (nie mówię już o kupnie) jakieś mieszkanie i jeszcze godnie żyć.