O autorze
Płeć
Dziewczyna
Urodzony (-a)
10.10.1984Mieszkam w
Warszawa/SkierniewiceStanowisko
dziennikarz, a przynajmniej coś na kształt tegożUkraiński Mam Talent
3 miesięcy temuProgramu Mam Talent nie oglądam, bo dostaję białej gorączki. Nie ze względu... [dalej]
Przeczytano 188 razy | 9 KomentarzePawie oczko / Dziewczyna
3 miesięcy temuSzczypały. Siarczysty mróz obejmował bezlitośnie swymi lodowatymi ramionam... [dalej]
Przeczytano 206 razy | 2 KomentarzeArka Satana na muzycznej ...
8 miesięcy temuNa naszym rodzimym podwórku (pseudo)muzycznym różne śmieszne kwiatuszki si... [dalej]
Przeczytano 302 razy | 6 Komentarze
Koncert Alice In Chains w Stodole - tak miało być (relacja)
Na koncert Alice In Chains w Stodole – jak się później okazało – załapałam się rzutem na taśmę. Zaledwie kilka dni po dokonaniu wstrząsającego zakupu w postaci biletu dowiedziałam się bowiem, że występ jest całkowicie wyprzedany. I niech plują sobie w brodę Ci, którzy na koncert nie zdecydowali się wybrać. Niech rwą włosy z głów Ci, którzy się spóźnili, a iść chcieli.
Panowie z Alice In Chains wygramolili się na scenę około godziny 19:30 i pozostali na niej prawie dwie godziny. Publiczność po tym, jak dała się porwać już podczas wykonywania pierwszego numeru, pozostała w tej – można by rzec – ekstazie do samiutkiego końca. Setki gardeł wyśpiewywało teksty, główki zawzięcie kiwały się do rytmu, podskoków, klaskania i kotłowania też było co niemiara. Jednym słowem – ogień.
I nic w tym dziwnego, skoro chłopcy zagrali seta bardzo przekrojowego – od „Facelift” po „Black Gives Way To Blue”. I trzeba przyznać, że zarówno stare kawałki, jak i kompozycje z nowego albumu spotkały się z równym, wspaniałym przyjęciem fanów.
Nie zabrakło hiciorów: Man In the Box, We Die Young czy zagranych na bis Would? i Roostera. Alice In Chains przygotowali też i coś dla bardziej „wytrawnych” fanów. Fenomenalnie wykonany Love Hate Love miał tego wieczoru wprost transową moc. Szalenie miłym zaskoczeniem okazało się wykonanie klimatycznej, porywającej ballady z płyty Jar Of Flies – „Nutshell”.
Z „Black Gives…” usłyszeliśmy – oczywiście – single (Check My Brain oraz A Looking In View) oraz Your Decision. Statystycznie najwięcej było kawałków z – uznawanej za najlepszą (z czym można dyskutować) – płyty Dirt (w sumie 7).
Wokalista William Duvall sprawował się bez zarzutu. Ma chłop dobry głos, gitary chwytać się nie boi, z czystym sumieniem stwierdzam, że jest godnym następcą Layne’a. Przystojny Kinney jest jak dobre wino – im starszy, tym lepszy (przynajmniej jeśli o aparycję chodzi). Cantrell nadal wygląda jak wypłoszony chłoptaś z podstawówki, ale jego grze amatorki nie sposób zarzucić.
A my, Polacy, jesteśmy – tak! - najlepszą publicznością. O czym zostaliśmy kilkakrotnie poinformowani ze sceny, a słowa te z różnych ust padły. I nikomu nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. I dlatego również z niecierpliwością czekamy na repetę, którą nam wczoraj obiecano.
Na koniec dodam, że muzyce towarzyszyły wizualizacje, a mówię o tym, bo w tym w tym przybytku stołecznej kultury tego typu zjawisko jest rzadkością.
A na koniec - pełna setlista koncertu Alice In Chains w Stodole:
1. Rain When I Die
2. Them Bones
3. Dam That River
4. Again
5. Your Decision
6. Check My Brain
7. Love, Hate, Love
8. It Ain't Like That
9. A Looking In View
10. Nutshell
11. We Die Young
12. Sludge Factory
13. Acid Bubble
14. God Am
15. Angry Chair
16. Man in the Box
Bisy:
17. Sickman
18. Would?
19. Rooster
Nic dodać, nic ująć. Zwłaszcza, że gardło zdarte.
Komentarze
moninka23 3 miesięcy temu
No to rzeczywiście. Aż zazdroszczę
