• Zarejestruj się
  • Rejestracja Reklamodawcy
  • Logowanie
Szukaj
Najnowsze artykuły
26. Styczeń 2012, 16:34 Film

Film "Człowiek na krawędzi" - recenzja

Marcin Tomaszewski - Film "Człowiek na krawędzi" idealnie wpisuje się trend, że lubimy to, co już widzieliśmy. Bo takich obrazów jak ten Asgera Letha powstało w Hollywood naprawdę sporo. Czym na ich tle wyróżnia się "Człowiek na krawędzi"? Przeczytajcie recenzję. Uwaga, mogą być spoilery!

Film "Człowiek na krawędzi" - recenzja

Podobno to czego najbardziej nie lubimy to fakt, gdy czujemy, że ktoś nas oszukał. Nie ważne jest to jak do tego doszło, ważne, że nas oszukali.

Część z nas się z oszustwem godzi, a część postanawia rozpocząć walkę o prawdę. I takie poczucie będzie Wam towarzyszyć podczas oglądania filmu "Człowiek na krawędzi".

Nie będę zdradzać więcej, bo to co napisałem powyżej to i tak zbyt dużo. Najważniejsze co musicie wiedzieć to fakt, że Nick Cassidy (Sam Worthington) stanie na krawędzi jednego z budynków w Nowym Jorku i grozi, że rzuci się na ulicę. Ot, typowy samobójca. Jego desperacja trochę zdenerwuje - świetnego jak zawsze - Eda Harrisa, który w filmie Letha wcielił się w postać Davida Englandera, bogatego inwestora. Będzie piękna Genesis Rodriguez, która szczuć będzie płeć brzydką dekoltem oraz scenami w samej bieliźnie. Zobaczycie zmęczoną Elizabeth Banks w roli policjantki Lydia Mercer i Jamiego Bella, który ma na pieńku ze swoim filmowym bratem i nawet przez chwilę zatańczy jak Billy Elliot.

Reżyser wraz ze scenarzystami postanowili przyprawić nas o zawrót głowy dynamicznie filmując zdesperowanego Nicka i obserwujących go gapiów, którzy jak to w Nowym Jorku, przyszli na niezłe przedstawienie. Skoro o scenariuszu mowa to nie wymagajcie od "Człowieka na krawędzi" trzymania się zasad logiki, bo tak naprawdę w wypadku tego filmu ma to drugorzędne znaczenie. Bardziej liczy się to, aby każdy z nas siedział jak na szpilkach oglądając wydarzenia na ekranie. Aby przyklasnąć kolejnej fabularnej wolcie, co z tego, że momentami bez sensu, grunt, że coś się dzieje. Akcja pędzie przed siebie, Genesis ściąga okrycie wierzchnie, a Ed Harris ciska o ścianę prezentami od swoich kolegów. Jak tego nie kochać?

Dlatego z czystym sumieniem mogę "Człowieka na krawędzi" polecić każdemu, kto chce spędzić w kinie "godzinę czterdzieści" bez zbędnego rozwodzenia się na tematy o sens życia, trudy naszej egzystencji na tym padole łez etc., etc. To dobra zabawa, o ile ktoś kupuje konwencję oraz jest w stanie wytrzymać chwilowe braki logiki, które w tej historii pojawiają się jak bąbelki w szklance z colą.

Tytuł: Człowiek na krawędzi

Reżyser: Asger Leth

Kraj/Rok: USA 2012

Dystrybutor: Monolith Films

Komentarze
Zaloguj się lub zarejestruj
Daniel_Podolak
Daniel_Podolak 28.01.2012 o godz. 17:57
Cole lubie ale tego filmu chyba nie polubie

Podobne artykuły