Lebowski "Cinematic" - istniejący film
Jurek Gibadło - Poczekaj, aż zapadnie zmrok, zamknij się sam w pokoju, włóż "Cinematic" do odtwarzacza, załóż słuchawki na uszy i poczuj to! Twoje synapsy kręcą film!
Wbrew temu, co piszą członkowie grupy ze Szczecina oraz recenzenci ich świetnej debiutanckiej płyty, "Cinematic" to muzyka do filmu, który istnieje. Każdy ma go w swojej głowie, wystarczy tylko stworzyć warunki do jego projekcji!
Lebowski powstał 9 lat temu, lecz dopiero w zeszłym roku wydał pierwszy album. Lenie? Faceci bez pomysłu? Wręcz przeciwnie! Historia tworzenia "Cinematic", liczba patentów na nim zawartych budzi wrażenie już od pierwszego kontaktu! To właśnie mnogość konceptów sprawiła, że kwartet płodził swoje dziecko przez tyle lat - grzebiąc przy kolejnych utworach w swoim domowym studio Lebowski przeszedł drogę od piosenkowego rocka, do pełnej mocy i artyzmu muzyki progresywnej.
O wyjątkowości tego składu na polskiej scenie prog rocka, tak przecież licznej i interesującej, decyduje jej filmowy charakter. "Cinematic" dedykowany jest wielkim postaciom polskiego kina, m.in. Tadeuszowi Łomnickiemu i Zbigniewowi Cybulskiemu, a w poszczególnych utworach znajdziemy cytaty z np. "Hydrozagadki" czy "Pamiętnika znalezionego w Saragossie". Już tylko powyższe fakty mogą sprawić, że nasza percepcja zostanie ukierunkowana na rysowanie obrazów w głowie, ale tak naprawdę to zawarte na "Cinematic" dźwięki sprawiają, że totalnie odjeżdżamy w filmowe klimaty. Dodajmy, że powstający w ten sposób film jest smutny, melancholijny, pachnący deszczem, jesienią. Hmm, dzisiejsza pogoda za moim oknem zdaje się postanowiła dostosować do atmosfery albumu.
Co jest "filmowego" w tych utworach? Wspomniany nastrój, specyficzna, nieregularna budowa, ostrożnie podane melodie, klawiszowe pejzaże i umiejętnie przemycane smaczki. W tą wyjątkową podróż zabiera nas orientalizujące "Trip to Doha", na krajowe podwórko wracamy dzięki cymbałom w "137 sec". Ten drugi utwór porywa fantastyczną wokalizą Katarzyny Dziubak - odkąd jako małe dziecko usłyszałem "The Great Gig In The Sky" takie zabiegi przy użyciu kobiecego głosu są dla mnie niezwykle poruszające. Cudownie kojące jest dla mnie "Old Music Spy Movie" z rajską partią skrzypiec i perkusji muskaną przy użyciu miotełek - zachmurzone niebo nieco się przejaśnia. Niepokój wraca przy "Encore" - wydawać by się mogło, że francuski klimat poparty partią akordeonu będzie dźwiękowym ucieleśnieniem spokojnego romansu. Jeśli nawet w Twoim filmie pojawi się w tym momencie scena miłosna, to będzie ona miała przelotny, niespokojny charakter - jakby para kochanków ukrywała się przez światem i nie chciała zostać zauważona...
Kolejne utwory, kolejne sceny to tak naprawdę temat na oddzielne artykuły. Ale zamiast (ja) pisać i (Wy) czytać o twórczości Lebowskiego lepiej jest się w nią po prostu zagłębić, zasłuchać i samemu nakręcić film, który siedzi ukryty wewnątrz każdego z nas. Jeżeli muzyka, której słuchamy, oddziaływa na naszą wyobraźnię, czyni z nas - przynajmniej na chwilę - artystów, to musi być ona czymś wspaniałym. Utwory z "Cinematic" wpływają na nas właśnie w ten sposób, dlatego bez żadnych wątpliwości stwierdzam, że mamy do czynienia z WIELKIM albumem. Brawa!
[9,5/10]
Highlights: Trip To Doha, 137 sec, Old British Spy Movie
Tytuł: Cinematic
Wykonawca: Lebowski
Kraj/rok: Polska/2010
Wydawca: Lebowski
Foto: Lebowski FB
Zaloguj się lub zarejestruj Czyli "Cinematic" jest praaaaaawie gigantyczny, ergo, całkiem spory?

. Dla mnie to - z obrębu muzyki progresywnej - "The Dark Side Of The Moon", "In The Court Of The Crimson King" , "Lateralus" i "In Absentia".




Futrzak miał rację 

