• Zarejestruj się
  • Rejestracja Reklamodawcy
  • Logowanie
Szukaj
Najnowsze artykuły
13. Kwiecień 2011, 15:54 Książka

Krzysztof Piskorski "Krawędź czasu" - recenzja

Marcin Tomaszewski - Czym jest czas? Czy w ogóle istnieje i jak może na nas wpływać skoro go nie ma, jeżeli założymy, że go nie ma. Według Krzysztofa Piskorskiego czas jest dość plastycznym materiałem o czym przekonali się bohaterowie powieści "Krawędź czasu".

Krzysztof Piskorski "Krawędź czasu" - recenzja

"Krawędź czasu" ma dwóch bohaterów, których losy śledzimy w zasadzie w tym samym czasie. Piszę w zasadzie, bo czas jest pojęciem względnym o czym bardzo szybko przekona się Maksym, z którym spędzimy znaczną część książki.


Konkurs! "Krawędź Czasu" Krzysztofa Piskorskiego do wygrania

Maksym jest człowiekiem, którego można określić jako typ wędrowca ze skłonnościami do uciekania i załatwiania nie zawsze legalnych interesów. Podczas jednej z takich ucieczek trafi do miejsca, które szybko uzna za swój przyszły grobowiec. Zresztą nic innego nie można powiedzieć o mieście, z którego teoretycznie nie da się uciec, w którym czas został zapętlony powodując, że mieszkańcy są żywi będąc jednocześnie martwi. Jakby tego było mało, to w wyniku działań tajemniczego zegarmistrza może dojść do tego, że naprawdę będą martwi za sprawą mechanu. Czym jest mechan? Najprościej mówiąc jest rozrastającym się bytem, który pochłania wszystko, co stanie na jego drodze. Normalnie człowiek, który znalazłby się na miejscu Maksyma, usiadłby, schował głowę w dłoniach i zaczął szlochać. Na szczęście dla nas czytelników bohater powieści Piskorskiego postanawia działać.

W tym samym czasie, w zasadzie kilka stron później, poznamy Franciszka (choć to nie jest jego imię). Mężczyzna zostaje znaleziony przez robotników, którzy w trosce o jego dobro odsyłają go do przytułku. Tam milczący Franciszek o ciele porytym bliznami i głowie pełnej strzępów wspomnień zaczyna uczyć się życia na nowo. Ujawniają się u niego talenty, o których nie pamiętał oraz zachowania, o które by siebie nie podejrzewał. Pracuje, poznaje realia XIX-wiecznej Polski, a my zastanawiamy się, kim on jest.

Piskorski postanowił, że losy tych dwóch bohaterów będą się ze sobą przeplatać, jednak zrobił to w na tyle sprawny sposób, że otrzymując jedynie strzępy informacji domyślamy się, co ich łączy, ale nigdy nie jesteśmy w stu procentach pewni, czy mamy rację. Sprawia to, że największą przyjemność z czytania "Krawędzi Czasu" czerpiemy właśnie podczas układania w głowie kolejności zdarzeń, wyłapywania pewnych niuansów czy zwyczajnego kibicowania protagonistom. Opisy świata przedstawionego są plastyczne i naprawdę przekonujące. Czytając przygody Maksyma miałem wrażenie, że słyszę chrzęst mechanu pod jego stopami, to jak stopniowo ten dziwny i niebezpieczny organizm przesuwa się, aby pochłaniać dalej.

Zresztą Piskorski "kupił mnie" tym, że wykorzystał realia steampunkowe, które zawsze bardzo sobie ceniłem nie tylko w literaturze. Tym bardziej, że epoka wiktoriańska, w której technika oparta jest na mechanice, ma w sobie coś magnetycznego, co sprawia, że autorzy podejmujący ten temat mogą wygrać już na starcie, o ile ich pióro nie zawiedzie.

Teoretycznie powinien w tej recenzji opisać fabułę powieści bardziej szczegółowo niż to zrobiłem powyżej, znaleźć jakieś elementy, które zwyczajnie w niej nie grają. Powinienem, ale tego nie zrobię, bo wolę pozostawić Wam przyjemność z obcowania z "Krawędzią czasu" i odkrywania wszystkich jej zawiłości, w tym lub innym czasie.

Tytuł: Krawędź Czasu

Autor: Krzysztof Piskorski

Kraj/Rok: Polska 2011

Wydawnictwo: Runa

Komentarze
Zaloguj się lub zarejestruj
Zuczek
Zuczek 14.04.2011 o godz. 09:59
Sam tytuł już mi wskazuje, że jest ciekawa

Podobne artykuły