"Prostowanie węża" - recenzja ksiażki
Mam osobistą teorię dotyczącą objętości powieści, zwłaszcza współczesnych: każdej, nieomal bez wyjątku, wyszłoby na dobre przykrojenie o ¼. Lepiej pozostawić czytelnika w niedosycie niż przekarmić go ponad miarę, mózg bowiem reaguje często podobnie do przepełnionego żołądka – w pewnym momencie odmawia przyjęcia nowych treści.
W przypadku debiutu Bartłomieja Butlewskiego ta teoria się jednak nie sprawdza – gdyby temu dzielsku odjąć połowę zawartości, gdyby tę prozę zintensyfikować, zewrzeć, zdyscyplinować, zmusić do powściągliwości, wyszłoby to na dobre zarówno jej samej, jak i przede wszystkim odbiorcy. Nie ma się co bowiem oszukiwać: w dzisiejszym świecie trzeba mieć naprawdę dobre powody, by zarówno napisać, jak i przeczytać dzieło, które rozmiarami dorównuje epickim bataliom dziewiętnastowiecznych klasyków. Butlewski w „Prostowaniu węża” podjął to ryzyko, lecz byłoby doprawdy lepiej, gdyby pozostał wierny duchowi swego czasu i skomponował książkę bardziej skrojoną na miarę wytrzymałości czytelnika. Niestety, autor zachowuje się tak, jakby naśladując Balzaka, wierzył w odwzorowanie świata w skali 1:1.
„Prostowanie węża” rozpoczyna się zdaniem – bynajmniej nienajdłuższym w powieści – liczącym sobie 88 słów (!!) i już ta okoliczność coś na temat jego twórczej metody mówi: Butlewskiemu obca wydaje się cnota umiaru. Podczas lektury nie raz i nie dwa odnosiłem wręcz wrażenie, że autor zanadto rozkochał się w samym akcie pisania, swojego pisania, i tak był z siebie podczas zaczerniania kolejnych stron zadowolony, że nie zdołał pohamować opanowującego go słowotoku. Jego wielopoziomowe, spiętrzone ponad miarę frazy wymagają nie lada uwagi i odwagi, a wysiłek ten, niestety, tylko z rzadka wynagradzany jest czytelniczą satysfakcją. Proza ta zdecydowanie częściej wzbudza irytację swym oczywistym nadmiarem, gargantuiczną przesadą niż zadowolenie płynące ze świetnej konstrukcji poszczególnych scen, akapitów czy rozdziałów. Butlewski stara się być lekki i dowcipny i niekiedy ta sztuka mu się udaje. Ale zaraz potem ponownie wpada w nieopanowane gadulstwo, które sprawia, że taki na przykład opis stypy zajmuje mu pięć stron.
Czytaj dalej na Esencja.pl
Grzegorz Krzymianowski
Tytuł: Prostowanie węża
Autor: Bartłomiej Butlewski
Kraj/Rok: Polska 2010
Wydawnictwo: Stowarzyszenie BOSIP
Zaloguj się lub zarejestruj
Elżbieta Hojnacka
Wydawca książki "Prostowanie węża"
Z dużą uwagą zapoznałam się z tekstem Grzegorza Krzymianowskiego pt. ”Akty heroizmu (recenzja dla dorosłych)„. Z niekłamanym szacunkiem pochylam głowę nad wolnością ocen i poglądów. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że powieść „Prostowanie węża” była po prostu za trudna dla akurat tego recenzenta. Pan Krzymianowski, jak sam otwarcie twierdzi, gustuje w książkach cienkich, o nieskomplikowanej osnowie i zapewne z wesołą, wartką akcją. W każdym razie nie takich, jak powieści dziewiętnastowiecznych klasyków. Cóż, „Prostowanie węża” dalekie jest od łatwej, lekkiej i przyjemnej prozy Joanny Chmielewskiej, skądinąd autorki przeze mnie bardzo cenionej. Rzeczywiście – skalę trudności tego dzieła można przyrównać do takich światowych utworów jak Ulisses lub Idiota, względnie polskich Nocy i dni, Rodziny Połanieckich czy Uwodziciela. Idę o zakład, że Grzegorz Krzymianowski nie zdzierżył ani jednej z tych powieści w całości.
Zasadniczo pan Krzymianowski głównie skupił się na warstwie erotycznej fabuły, której ubocznym, aczkolwiek ważnym zadaniem było przynęcenie do lektury powieści także mało wybrednego czytelnika, przeważnie poszukującego w książkach tych co pikantniejszych momentów. Natomiast te istotniejsze elementy dzieła, zawierające wnikliwe analizy ludzkich przypadków lub zachowań albo refleksji nad współczesną obyczajowością, na tyle musiały zmęczyć krytyka, że odniósł się do nich powierzchownie lub w ogóle pominął.
Interesujący jest warsztat recenzenta, który, niczym szkolny uczeń arytmetycznie odliczający pozostałe do przeczytania kartki zadanej a nudzącej go lektury, miast skupić się na ideach autora, charakteryzuje zdania powieści liczbą zastosowanych słów, a opisy zdarzeń ocenia na miarę zawierających je książkowych stronic. Jednak przy swej literackiej wnikliwości krytyk nie wskazał rekordowego zdania ze stron nr 737/738 (273 wyrazy), ograniczając swą wnikliwą statystykę zaledwie do zdania pierwszego.
Z pozornie negatywnej recenzji przebija budujący mnie - wydawcę wniosek, że powieść „Prostowanie węża” jest jednak nieprzeciętna, nietuzinkowa oraz lekko zaskakująca swą formą i treścią nawet tak doświadczonego zapewne krytyka. Zaś miłe słowa o zadowoleniu płynącym ”ze świetnej konstrukcji poszczególnych scen, akapitów czy rozdziałów„ zasługują na szczególne podziękowanie, które niniejszym z pokorą składam.
Elżbieta Hojnacka
Wydawca
