• Zarejestruj się
  • Rejestracja Reklamodawcy
  • Logowanie
Szukaj
Najnowsze artykuły
9. Styczeń 2011, 11:13 Książka

"Prostowanie węża" - recenzja ksiażki

Redakcja Students.pl -

"Prostowanie węża" - recenzja ksiażki

Mam osobistą teorię dotyczącą objętości powieści, zwłaszcza współczesnych: każdej, nieomal bez wyjątku, wyszłoby na dobre przykrojenie o ¼. Lepiej pozostawić czytelnika w niedosycie niż przekarmić go ponad miarę, mózg bowiem reaguje często podobnie do przepełnionego żołądka – w pewnym momencie odmawia przyjęcia nowych treści.


W przypadku debiutu Bartłomieja Butlewskiego ta teoria się jednak nie sprawdza – gdyby temu dzielsku odjąć połowę zawartości, gdyby tę prozę zintensyfikować, zewrzeć, zdyscyplinować, zmusić do powściągliwości, wyszłoby to na dobre zarówno jej samej, jak i przede wszystkim odbiorcy. Nie ma się co bowiem oszukiwać: w dzisiejszym świecie trzeba mieć naprawdę dobre powody, by zarówno napisać, jak i przeczytać dzieło, które rozmiarami dorównuje epickim bataliom dziewiętnastowiecznych klasyków. Butlewski w „Prostowaniu węża” podjął to ryzyko, lecz byłoby doprawdy lepiej, gdyby pozostał wierny duchowi swego czasu i skomponował książkę bardziej skrojoną na miarę wytrzymałości czytelnika. Niestety, autor zachowuje się tak, jakby naśladując Balzaka, wierzył w odwzorowanie świata w skali 1:1.

„Prostowanie węża” rozpoczyna się zdaniem – bynajmniej nienajdłuższym w powieści – liczącym sobie 88 słów (!!) i już ta okoliczność coś na temat jego twórczej metody mówi: Butlewskiemu obca wydaje się cnota umiaru. Podczas lektury nie raz i nie dwa odnosiłem wręcz wrażenie, że autor zanadto rozkochał się w samym akcie pisania, swojego pisania, i tak był z siebie podczas zaczerniania kolejnych stron zadowolony, że nie zdołał pohamować opanowującego go słowotoku. Jego wielopoziomowe, spiętrzone ponad miarę frazy wymagają nie lada uwagi i odwagi, a wysiłek ten, niestety, tylko z rzadka wynagradzany jest czytelniczą satysfakcją. Proza ta zdecydowanie częściej wzbudza irytację swym oczywistym nadmiarem, gargantuiczną przesadą niż zadowolenie płynące ze świetnej konstrukcji poszczególnych scen, akapitów czy rozdziałów. Butlewski stara się być lekki i dowcipny i niekiedy ta sztuka mu się udaje. Ale zaraz potem ponownie wpada w nieopanowane gadulstwo, które sprawia, że taki na przykład opis stypy zajmuje mu pięć stron.
Czytaj dalej na Esencja.pl
Grzegorz Krzymianowski

Tytuł: Prostowanie węża

Autor: Bartłomiej Butlewski

Kraj/Rok: Polska 2010

Wydawnictwo: Stowarzyszenie BOSIP

Komentarze
Zaloguj się lub zarejestruj
syzyf
syzyf 05.08.2011 o godz. 15:30
Przeprosiny zostały przyjęte.

Elżbieta Hojnacka
Wydawca książki "Prostowanie węża"
koszerny_rozum
koszerny_rozum 14.03.2011 o godz. 19:34
Przeczytawszy knigę dość wnikliwie choć to nie było zbyt łatwe li tylko ze względu na objętość, nie ze względu na niedomagania w interpretacji tekstu, czy też w brakach w intelekcie czytającego. Wszak każdy z czytelników obciążony jest pewnym subiektywnym „odważnikiem osobistego odbioru”. I to trzeba przyznać, że trzeba się przy tym wykazać nie lada odwagą (stąd „odważnik”) aby treści wyłuskać sedno sprawy. Nie jestem upoważniona do tego aby komentować co autor książki miał na myśli pisząc „to i owo” („tego i owego jest bardzo dużo więc w elaboracie pozwolę sobie ominąć moje własne „to i owo”) jestem za to jak najbardziej upoważniona do tego, aby swoje własne zdanie w komentarzu zamieścić. Napiszę może coś na „zrównoważenie” bardzo surowych komentarzy, które udało mi się do tej pory przeczytać: „Czy mądrze jest myśleć i postępować w sposób sprzeczny z faktami, które nas ciągle otaczają, sprzeczny ze świadectwem naszych zmysłów?” (Owen). Ku pokrzepieniu autora książki – niełatwo być outsiderem wśród ludzi tuzinkowych. Można odwoływać się do wielu poetów, którzy byli outsiderami i nie byli rozumiani w swoim gronie, jednym z nich był francuski poeta Francois Villona, zaś kolejnym z nich jest autor książki „Prostowanie węża” poètes maudits jak to ładnie się nazywa. A że czasem poeta wspomaga się nielegalnymi substancjami psychotropowymi to co w tym złego? Ot przykład taki: „Życiu Witkacego towarzyszyła atmosfera tajemnicy i skandalu, którą on sam wzmacniał, jednocześnie narzekając na brak poważnego odbioru swoich dzieł. Jego sposób życia był w pewnej mierze kontynuacją stylu młodopolskich modernistów, dla których szokowanie "mieszczuchów" było zarówno rodzajem rozrywki, jak i sposobem wyróżnienia siebie jako artysty. Klimat ten sprzyjał powstawaniu legend wokół osoby Witkiewicza. Część z nich dotyczyła jego rzekomego uzależnienia od narkotyków. Pierwszych eksperymentów z "zakazanymi" substancjami Witkiewicz dokonywał w czasie pobytu w Rosji, gdzie odkrył ich stymulujący wpływ na wyobraźnię i powiększenie możliwości artystycznych pod wpływem narkotyków. Eksperymenty z substancjami takimi jak kokaina, pejotl i syntetyczna meskalina, eter czy zwykły alkohol kontynuował też i później, skrupulatnie notując na obrazach rodzaj użytej substancji. Eksperymentów tych dokonywał jednak pod kontrolą znajomych lekarzy, którzy niekiedy sami dostarczali mu narkotyków. Nie przyjmował żadnego z nich w sposób ciągły i nic nie wskazuje na to, że był od któregokolwiek (z wyjątkiem tytoniu) uzależniony.” Gdyby nawet autor książki „Prostowanie węża” pisał w takich klimatach to i cóż, Witkacy też wielkim poetą był. Jeśli zaś chodzi o propagandę prądu literackiego, którą Pan Bartłomiej Butlewski rozpowszechnia swoją książką to ku pokrzepieniu serca napiszę to co w obronie napisał pan Grochowiak: „Turpiści - o ile rozumiem nas, turpistów, dobrze - nawet w najdalej posuniętym akcie buntu (czy przeciwko życiu, czy przeciw tradycji literackiej) wyrażają ostatecznie postawę afirmatywną. Żaden turpista nie przeraża tylko po to, by przerażać, żaden nie krzyczy, aby usłyszano, jaki ma silny głos. I znowu nie rekwizyty decydują, ale postawy." Analizując również poezję Grochowiaka pt „Czyści” można oto dojść do pewnych wniosków. Otóż brzydota jest według podmiotu lirycznego potrzebna nie tylko przedmiotom - ale także ludziom. Jeżeli bowiem ludzi pozbawieni są brzydoty, "to gdy przechodzą nawet pies nie warknie" - a więc są nierzeczywiści, niezauważani. Dopiero brzydota dodaje człowiekowi prawdziwości. Chylę więc czoła przed odczuciami jakie chciał wywołać treścią swojej książki Pan Butlewski. Tworzenie wokół książki atmosfery skandalu to typowy przejaw tzw poetów wyklętych. Jeśli zaś chodzi o docenienie kunsztu pisarskiego Pana B.B na myśl mi przychodzi utwór Norwida "Coś ty Atenom zrobił Sokratesie". Nie „szarpnę” się interpretację, bom już i tak sporo napisała w komentarzu. Mam nadzieję, że Pan BB używając swego geniuszu domyśli się co mam na myśl> Pozdrawiam i pozwolę sobie na tym zakończyć, za cały bukiet uszczypliwości serdecznie przepraszam, po prostu wyraziłam swoje zdanie, do którego mam prawo.
syzyf
syzyf 15.02.2011 o godz. 12:38
RIPOSTA
Z dużą uwagą zapoznałam się z tekstem Grzegorza Krzymianowskiego pt. ”Akty heroizmu (recenzja dla dorosłych)„. Z niekłamanym szacunkiem pochylam głowę nad wolnością ocen i poglądów. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że powieść „Prostowanie węża” była po prostu za trudna dla akurat tego recenzenta. Pan Krzymianowski, jak sam otwarcie twierdzi, gustuje w książkach cienkich, o nieskomplikowanej osnowie i zapewne z wesołą, wartką akcją. W każdym razie nie takich, jak powieści dziewiętnastowiecznych klasyków. Cóż, „Prostowanie węża” dalekie jest od łatwej, lekkiej i przyjemnej prozy Joanny Chmielewskiej, skądinąd autorki przeze mnie bardzo cenionej. Rzeczywiście – skalę trudności tego dzieła można przyrównać do takich światowych utworów jak Ulisses lub Idiota, względnie polskich Nocy i dni, Rodziny Połanieckich czy Uwodziciela. Idę o zakład, że Grzegorz Krzymianowski nie zdzierżył ani jednej z tych powieści w całości.
Zasadniczo pan Krzymianowski głównie skupił się na warstwie erotycznej fabuły, której ubocznym, aczkolwiek ważnym zadaniem było przynęcenie do lektury powieści także mało wybrednego czytelnika, przeważnie poszukującego w książkach tych co pikantniejszych momentów. Natomiast te istotniejsze elementy dzieła, zawierające wnikliwe analizy ludzkich przypadków lub zachowań albo refleksji nad współczesną obyczajowością, na tyle musiały zmęczyć krytyka, że odniósł się do nich powierzchownie lub w ogóle pominął.
Interesujący jest warsztat recenzenta, który, niczym szkolny uczeń arytmetycznie odliczający pozostałe do przeczytania kartki zadanej a nudzącej go lektury, miast skupić się na ideach autora, charakteryzuje zdania powieści liczbą zastosowanych słów, a opisy zdarzeń ocenia na miarę zawierających je książkowych stronic. Jednak przy swej literackiej wnikliwości krytyk nie wskazał rekordowego zdania ze stron nr 737/738 (273 wyrazy), ograniczając swą wnikliwą statystykę zaledwie do zdania pierwszego.
Z pozornie negatywnej recenzji przebija budujący mnie - wydawcę wniosek, że powieść „Prostowanie węża” jest jednak nieprzeciętna, nietuzinkowa oraz lekko zaskakująca swą formą i treścią nawet tak doświadczonego zapewne krytyka. Zaś miłe słowa o zadowoleniu płynącym ”ze świetnej konstrukcji poszczególnych scen, akapitów czy rozdziałów„ zasługują na szczególne podziękowanie, które niniejszym z pokorą składam.

Elżbieta Hojnacka
Wydawca
mallory1969
mallory1969 09.01.2011 o godz. 12:15
recenzja w stu procentach odpychająca toteż nie przeczytam
madziulka21
madziulka21 09.01.2011 o godz. 11:49
wymowny tytuł