• Zarejestruj się
  • Rejestracja Reklamodawcy
  • Logowanie
Szukaj
Najnowsze artykuły
28. Październik 2010, 17:19 Książka

Jack Ketchum "Straceni" - zwyczajne szaleństwo

Redakcja Students.pl - W „Straconych” Jack Ketchum ukazuje szaleństwo najgroźniejsze: przerażające poprzez swoją zwyczajność, niemożliwe do wytłumaczenia, niespodziewane. Przybiera ono z początku niewinne formy, nie wzbudzając niczyjej uwagi, stopniowo przemieniając się jednak w stras...

Jack Ketchum "Straceni" - zwyczajne szaleństwo

W „Straconych” Jack Ketchum ukazuje szaleństwo najgroźniejsze: przerażające poprzez swoją zwyczajność, niemożliwe do wytłumaczenia, niespodziewane. Przybiera ono z początku niewinne formy, nie wzbudzając niczyjej uwagi, stopniowo przemieniając się jednak w straszliwą siłę niszczycielską – równie okrutną, co banalną. Podobnie jak we wcześniejszej, przełomowej dla jego twórczości „Dziewczynie z sąsiedztwa”, akcja powieści toczy się w niewielkiej społeczności. Tym razem jest to miasteczko Sparta w stanie New Jersey.

Można rzec, że jest to miejsce wręcz archetypiczne dla amerykańskiej literatury grozy (i nie tylko); nie potrzeba szczególnie wnikliwego czy drobiazgowego opisu, żeby połapać się w specyfice tego miejsca, sprowadzającej się przede wszystkim do relacji pomiędzy mieszkańcami.

Atmosfera prowincji, gdzie każdy zna swojego sąsiada osobiście, plotki są naturalnym spoiwem społecznym, a najmniejsze nawet odchylenie od normy – ewenementem, przemielanym następnie na wszelkie sposoby przez społeczność w oparciu o jasno sprecyzowane kategorie, nie mające jednak przełożenia na rzeczywistość. Sparta to spokojne miejsce, w którym „nic się nie dzieje”, gdzie pojęcie nudy zostaje przewartościowane – to gwarant spokoju, oznaka normalności.

Oczywiście, to wszystko nieprawda. A przynajmniej – jedynie część prawdy. Jack Ketchum dołącza do pokaźnego grona pisarzy demaskujących utopijną sielskość współczesnej Ameryki; w jego twórczości zabieg demistyfikacji – poszukiwanie autentyczności pod zasłoną pozorów – opiera się na mało subtelnym, ale za to szalenie skutecznym zabiegu. Odwołując się do najpierwotniejszych lęków, wprowadza chaos: krwawą jatkę, potężną dawkę niczym nieskrępowanej przemocy, okrucieństwo, chciałoby się rzec, nie do przyjęcia.

W „Straconych” chaos ogniskuje się wokół postaci Raya Pye’a, lokalnego łobuza, nieroba, którego życiowa aktywność rozciąga się pomiędzy zaliczaniem kolejnych panienek a całonocnymi, suto zakrapianymi imprezami. Któregoś dnia, wylegując się z kumplami nad jeziorem, poirytowany zachowaniem dwóch niechętnych mu dziewczyn, Ray częstuje je kilkoma pociskami ze strzelby. To zbrodnia bez określonego motywu; wydaje się zaledwie kolejnym punktem „do odhaczenia” na liście przeżyć znudzonego chłopaka. Policja nie jest w stanie udowodnić mu winy, śledztwo utyka w martwym punkcie. Mija kilka lat, miasteczko otrząsa się z grozy niezrozumiałej zbrodni, a Ray cieszy się pełnią życia, nie gnębiony najlżejszym nawet poczuciem winy. Powraca codzienna nuda.

Czytaj dalej na Esensja.pl
Jędrzej Burszta

Tytuł: Straceni

Artysta: Jack Ketchum

Kraj/Rok: USA 2010

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Komentarze
Zaloguj się lub zarejestruj