Film „Jaśniejsza od gwiazd” – recenzja
Ewa Woźniak - 14 maja na ekrany wchodzi „Jaśniejsza od gwiazd”, długo oczekiwany film Jane Campion, reżyserki wielokrotnie nagradzanego „Fortepianu”. To subtelna historia miłości angielskiego poety Johna Keatsa, która zachwyciła nawet Quentina Tarantino. John Keats jest uznawan...
14 maja na ekrany wchodzi „Jaśniejsza od gwiazd”, długo oczekiwany film Jane Campion, reżyserki wielokrotnie nagradzanego „Fortepianu”. To subtelna historia miłości angielskiego poety Johna Keatsa, która zachwyciła nawet Quentina Tarantino.
John Keats jest uznawany za jednego z najwybitniejszych poetów angielskiego romantyzmu, jednak jego geniusz doceniono dopiero po śmierci. Film skupia się jednak nie na jego osobie, lecz na uczuciu, jakie zrodziło się między Keatsem (Ben Whishaw) a jego sąsiadką Fanny (Abbie Cornish). To właśnie z jej perspektywy poznajmy całą historię i jesteśmy świadkami, jak jej fascynacja młodym poetą stopniowo zamienia się w pierwszą prawdziwą miłość. Na drodze ku ich szczęściu staje jednak kwestia finansowa oraz choroba mężczyzny.
Film Jane Campion to doskonale opowiedziana historia dwojga kochanków, która nieśpiesznie prezentuje nam kolejne etapy ich znajomości – lekcje poezji, wspólne spacery, nieśmiałe pocałunki oraz w przejmujący sposób pokazuje uczucia i cierpienia młodych bohaterów. Znajdziemy tu elementy typowych filmów kostiumowych: stylowe wnętrza, doskonałe kostiumy, typowo angielskie bankiety z muzyką i tańcami, społeczne konwenanse. „Jaśniejsza od gwiazd” wychodzi jednak znacznie poza ten schemat i różni się od pozostaych filmów z tego gatunku niebywałą wrażliwością i urzekającą poetyckością, widoczną w niemalże każdej scenie.
„Jaśniejsza od gwiazd” zachwyca jednak przede wszystkim pod względem wizualnym. Film jest przepięknie sfilmowany, a kilka scen możnaby nazwać prawdziwymi dziełami sztuki: Fanny czytająca list na wrzosowej łące, motyle latające po pokoju, wiatr wprawiający w ruch zasłonę na oknie, a także drobiazgowo skomponowane kadry, które do złudzenia przypominają dzieła holenderskich mistrzów malarstwa. Dzieła dopełnia rozbrzmiewająca w tle przejmująca muzyka Marka Bradshawa.
Filmem zachwycił się sam Quentin Tarantino, nazywając go „rewelacją”, co jest chyba najlepszą reklamą dla filmu i dowodzi, że „Jaśniejsza od gwiazd” może zainteresować nie tylko wielbicieli poezji i kostiumowych melodramatów, ale także widzów o zupełnie innych gustach filmowych.

Zaloguj się lub zarejestruj