Deftones "Diamond Eyes" - budząc Chi...
Jurek Gibadło - Czy w obliczu tragedii można nagrać płytę wybitną? Okazuje się, że tak! Dokonali tego panowie z Deftones. TERAPIA WSTRZĄSOWAPrzypomnijmy: w listopadzie 2008 basista grupy, Chi Cheng, uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu i od tej pory cały czas znajduje się w śpią...
Czy w obliczu tragedii można nagrać płytę wybitną? Okazuje się, że tak! Dokonali tego panowie z Deftones.
TERAPIA WSTRZĄSOWA
Przypomnijmy: w listopadzie 2008 basista grupy, Chi Cheng, uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu i od tej pory cały czas znajduje się w śpiączce. Deftones mieli gotowy materiał na płytę "Eros", ale z szacunku dla kolegi postanowili odłożyć w czasie jego wydanie. Zatrudnili nowego szarpidruta, Sergio Vegę, i zabrali się za komponowanie.
Efekt przerósł moje oczekiwania - Kalifornijczycy nagrali najlepszą płytę w swojej karierze! "Diamond Eyes" stanowi swoiste katharsis dla skłóconych dotąd muzyków. Na najnowszej płycie Deftones zaprezentowali się wreszcie jako zespół, a nie jak zbiór indywidualności.
"Diamond Eyes" nie głaszcze nas jednak po głowie. Ten materiał aż kipi od świetnie skrojonego alternatywnego metalu, kapitalnych melodii i magicznego głosu Chino Moreno! Już na dzień dobry, w utworze tytułowym, dostajemy w twarz potężnym unisono gitary i basu o obniżonym stroju. W "Royal" i "CMND/CTRL" do instrumentalnego uderzenia dołącza się wokalista (tu krzyknie, tam wysoko zaśpiewa).
Nowy basista (wspomniany Vega) wniósł do twórczości grupy naprawdę dużo. Zwracam Waszą uwagę na główny riff "You've Seen The Butcher", który brzmi jakby wyszedł spod ręki muzyków Meshuggah! Nie mniej zaskakuje znajdujący się na drugiej półkuli dźwiękowej ekspresji "Beauty School", który mnie osobiście kojarzy się z dokonaniami post rockowców z God Is An Astronaut.
POMIĘDZY ŻYCIEM I ŚMIERCIĄ
Najpiękniejszym momentem "Diamond Eyes" jest według mnie utwór "Sextape", delikatny, płynący razem z hipnotyzującym tekstem, który jest czymś na kształt próby wniknięcia w myśli śpiącego Chi Chenga. W rejs na pograniczu jawy i snu zabiera nas też "Risk", w którym mocne gitary przeplatają się z sennym głosem Moreno w refrenie. Podobnymi walorami cechuje się "976-EVIL".
Deftones nie zapomnieli także o korzeniach - z tej racji serwują nam typowe (co nie oznacza, że słabe) utwory w stylu "Prince" czy "Rocket Skates" (odpowiednio doprawione elektroniką).
Po kilkukrotnym przesłuchaniu całego materiału mam wrażenie, że tą muzyką Deftones chcą wydrzeć Chenga z objęć śmierci, chcą go obudzić: z jednej strony mocnymi dźwiękami, z drugiej dosadnymi tekstami. Swoją część zadania wykonali znakomicie! Pozostaje więc mieć nadzieję, że Chi usłyszy wołanie kolegów i jeszcze kiedyś stanie z nimi na scenie.
[4,5/5]
Highlights: Diamond Eyes, You've Seen The Butcher, Sextape, Risk
Tytuł: Diamond Eyes
Wykonawca: Deftones
Kraj/rok: USA/2010
Wydawca: Reprise
Zaloguj się lub zarejestruj 
Poza tym nie mówiłam, że to będzie MOJA nerka

"Minerva" jest świetna, uwielbiam też "7 words"

"Znów sprzedać nerkę"? Iloma jeszcze dysponujesz?
Przydałaby się właściwość organizmu a la Prometeusz - co by narządy wewnętrzne odrastały
.

Kawałek jest naprawdę niezły, jeśli cała płyta jest taka, to znów przez tą Twoją recenzję będę musiała sprzedać nerkę i kupić to cd.
Chino ma niesamowity, hipnotyczny głos - jeden z moich ulubionych. A już połączenie głosów Chino i Jamesa Maynarda Keenana w "Passenger" to już muzyczny orgazm!
Sama muzyka Deftones może nie jest najprostsza w odbiorze, ale jeśli już się ją pokocha, to jest to miłość na całe życie. Bow to the sound!