• Zarejestruj się
  • Rejestracja Reklamodawcy
  • Logowanie
Szukaj
Najnowsze artykuły
8. Marzec 2010, 18:47 Muzyka CD / Winyl

Jan Bo "Miya" - Hard Rock forever

Jurek Gibadło - Ostatnia płyta Lady Pank pokazała, że Jan Borysewicz wraca do kompozytorskiej formy. Jego najnowszy album solowy potwierdza tę tezę. Polski mistrz gitary wraz z kolegami kłania się w pas najlepszym hard rockowym tradycjom. DUCH JIMI'EGONa nową płytę zespołu Jan Bo, w s...

Jan Bo "Miya" - Hard Rock forever

Ostatnia płyta Lady Pank pokazała, że Jan Borysewicz wraca do kompozytorskiej formy. Jego najnowszy album solowy potwierdza tę tezę. Polski mistrz gitary wraz z kolegami kłania się w pas najlepszym hard rockowym tradycjom.


DUCH JIMI'EGO

Na nową płytę zespołu Jan Bo, w skład którego - oprócz "głównego bohatera" - wchodzą Wojtek Pilichowski (jeden z najlepszych rodzimych basistów) i Kuba Jabłoński, czekaliśmy 15 lat. Przez ten czas Borysewicz zmagał się z rozmaitymi problemami, nagrywał płyty o różnej jakości, niemniej nic nie stracił ze swojej klasy.

"Miya" pokazuje wszystkie muzyczne oblicza Jana Bo: gitarzysta potrafi przyłożyć hard rockowym riffem ("Masz się bać"), bluesowym bujaniem ("Wyspa", "Pajacyk"), ale także zagrywkami znanymi z macierzystego zespołu ("Miya"). Jak każde wydawnictwo Borysewicza, tak i nowa płyta charakteryzuje się dobrym, klarownym brzmieniem, które oddaje duża kompozycji. Czad w otwierającym album "Niech wiruje świat" czy też w "Tej ze snów" zrywa czapki z głów! Duch Jimi'ego uśmiecha się pod nosem.

RÓB TO, NA CZYM SIĘ ZNASZ NAJLEPIEJ

Szkoda, że lider Lady Pank nie pozostał przy komponowaniu muzyki... Niestety pisanie tekstów i śpiewanie wychodzi Borysewiczowi znacznie gorzej. Dość powiedzieć, że najlepszymi - moim zdaniem - lirykami może się poszczycić kawałek "Masz się bać", do którego tekst napisała Małgorzata Szpitun (jedyny taki przypadek na płycie). Podobnie rzecz ma się ze śpiewem - najfajniej pod tym względem wypadają: zaśpiewany przez Piotrka Cugowskiego "Masz się bać" oraz "Pajacyk" z gościnnym udziałem Uli Rembalskiej (The Boogie Town).

Jeśli już mowa o innych osobach biorących udział w nagraniu "Miyi" to należy przyklasnąć niezawodnej sekcji rytmicznej. Pilich i Jabłoński świetnie podbijają mocne, pachnące Zeppelinem kawałki w stylu "Pajacyka", jak również bardziej klimatyczne utwory instrumentalne (tytułowy i "Spacer z lwami"). Basista daje także popis swoich niebagatelnych umiejętności w "Dla Kuby i Pilicha".

HARD ROCK I BLUES

Led Zeppelin, Cream, Jimi Hendrix, Steppenwolf, Lynyrd Skynyrd ("Miłości Żar"), a nawet Joe Satriani ("Wyspa") i Rage Against The Machine - inspiracje Borysewicza pokazują, że jest on rockowcem z krwi i kości. Nie powtarza się, raczej swobodnie bawi formą hard rocka i bluesa. Ba, potrafi nawet sięgnąć nieco dalej! Utwór "Dla Kuby i Pilicha" mógłby śmiało stanowić część repertuaru post metalowego Pelicana (i bynajmniej nie piszę tego jako fan owej formacji)! Dlaczego tak mało młodych wykonawców w naszym kraju sięga po takie dźwięki? Doprawdy, świat nie musi kończyć się na indie rocku!

Jak wspomniałem wyżej - ciekawą muzycznie płytę troszeczkę psują teksty i wokal Jana Bo, niemniej fani klimatycznego, gitarowego grania powinni być zadowoleni. "Miya" zamknie też usta wszystkim marudom, którzy twierdzili, że gitarzysta - z powodu swojej słabości do C2H5OH - się skończył. Moim zdaniem Borysewicz właśnie zaczął się na nowo.

[3,5/5]

Tytuł: Miya

Wykonawca: Jan Bo

Kraj/rok: Polska/2010

Wydawca: Sony Music

Komentarze
Zaloguj się lub zarejestruj
Joozec
Joozec 08.03.2010 o godz. 21:33
Mówię więc: czepiasz się . Przyjmuję jednak Twoją uwagę jako zasadną.
krzybednar
krzybednar 08.03.2010 o godz. 21:21
Jerzy, powiesz że się czepiam, ale to IMO pasuje mi do reszty tekstu jak pięść do oka... ;p