16. Luty 2010, 21:54
Film
NOMINOWANY DO OSCARA – „Była sobie dziewczyna – recenzja filmu
Michał Klima - Prawie dwa tygodnie po tegorocznej gali rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, na ekrany polskich kin trafi angielski melodramat – „Była sobie dziewczyna” Lone Scherfig. Wtedy będzie też wiadomo ile zdobył nagród, ponieważ jest nominowany aż w trzech kat...
Prawie dwa tygodnie po tegorocznej gali rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, na ekrany polskich kin trafi angielski melodramat – „Była sobie dziewczyna” Lone Scherfig. Wtedy będzie też wiadomo ile zdobył nagród, ponieważ jest nominowany aż w trzech kategoriach – „Najlepszy film”; „Najlepsza aktorka pierwszoplanowa” i „Najlepszy scenariusz adaptowany”. Czy trzy nominacje to przesada dla ekranizacji historii Jany? Ani trochę.
Po zapoznaniu się z prawie wszystkimi propozycjami do Oscara, spodziewałem się, że filmowi Lone Scherfig nie będzie łatwo o złotą statuetkę, zwłaszcza w kategorii „Najlepszy film”. Jednak po tym co pokazała
Carey Mulligan, wcielając się w rolę Jany, wiem, że jest mocną konkurentką dla innych, nominowanych w kategorii „Najlepsza aktorka pierwszoplanowa”.
Jany, to szesnastolatka wywodząca się z średnio zamożnej rodziny. Z racji faktu, że jest w klasie maturalnej, rodzice starają się zapewnić jej jak najlepsze warunki, aby dostała się na studia w Oksfordzie. Nie jest łatwo, ponieważ w życiu Jane pojawia się starszy od niej o wiele lat David (Peter Sarsgaard). Jany z czasem rozkochuje się w swoim adoratorze, a także w aurze i standardzie jego życia. Koncerty, restauracje, jazz i wystawne życie zaczyna powoli przysłaniać szesnastolatce ambicje związane z edukacją.
„Była sobie dziewczyna” to świetnie stadium dorastania i trudności jakie ze sobą niesie ten okres, zwłaszcza jeśli się jest bystrym, pięknym i ma się do zrealizowania własne, a także rodziców ambicje wobec siebie. Jak spełnia się w tym Jane? No właśnie, film nie do końca pełni role wyznacznika, co trzeba w życiu robić dobrze, a czego nie należy. Nie rozgranicza postępowania na złe i dobre. Obraz Scherfig pokazał, że czasem można zrobić w życiu przystanek, aby wreszcie zacząć żyć. Niesie to ze sobą konsekwencje, ale Jany nie narzeka.
Biorąc pod uwagę poziom filmów o życiu i miłości, wyprodukowanych w 2009 roku poziom obrazu Lone Scherfig jest zadowalający. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że na ekranach polskich kin brakuje takich filmów jak
„Była sobie dziewczyna”. Fabuła swoją droga, ale kreacje aktorskie, sceneria (lata sześćdziesiąte Londynu), zdjęcia, robią naprawdę swoje i wreszcie czujemy, że nie mamy do czynienia z typowymi hollywoodzkimi love-układańcami. Nie można także zapomnieć, że scenariusz powstał na podstawie pamiętnika Lynn Barber, co dodaje rumieńca samemu filmowi. Mam nadzieję, że widzowi w kinie też.
Tytuł: Była sobie dziewczyna
Reżyseria: Lone Scherfig
Kraj/Rok: Wlk. Brytania 2009
Dystrybutor: Gutek Film