Szukaj
Więcej artykułów
Post Tygodnia - głosowani...
14 godzin temuPost TygodniaOd redakcjiPrzyzwyczajenie to druga natura człowieka, dlatego po starcie głosowania n... [dalej]
Przeczytano 129 razy | 12 Komentarze"Mroczny Rycerz" - drugi ...
2 dni temuFilmOd redakcjiJuż od 11 marca w salonach prasowych pojawi się "Mroczny Rycerz", czyli ko... [dalej]
Przeczytano 246 razy | 1 KomentarzeTito Larriva o przyjaźni ...
3 dni temuWywiadTito & Tarantula, ukochany zespól Roberta Rodrigueza i Quentina Tarantino,... [dalej]
Przeczytano 56 razy | 0 Komentarze
Wywiad z Kamilem Haiderem, wokalistą zespołu Maqama
4 lutego zespół Maqama wyrusza w trasę koncertową po Polsce. W podbijaniu klubowych scen towarzyszyć mu będzie grupa Forma. Trasa koncertowa Maqamy jest związana z promocją debiutanckiego albumu, zatytułowanego „Maqamat”, którego premiera miała miejsce 16 października 2009. O krążku, kulturze Wschodu i Stachurskym rozmawiałam z wokalistą Maqamy, Kamilem Haiderem.
Anna Gródecka: Na początku chciałabym pogratulować Wam ciekawego, klimatycznego albumu.
Maqama powstała w 2008 roku, a zaledwie rok później na półki trafił debiutancki album. Krótka piłka. Pewnie więc pomysł na płytę zrodził się trochę wcześniej?
Kamil Haider: Dziękuję :). No nie taka krótka, w zasadzie pracowaliśmy ponad półtora roku. Pomysł zrodził się właśnie wtedy, wiedzieliśmy mniej więcej, co chcemy zrobić. Ale kompozycje rozwijały się dynamicznie i tak naprawdę do ostatniego dnia w studio je „dopinaliśmy”. Ale w sumie to moja ulubiona forma pracy. Oprócz tego fakt, że już na początku zdecydowaliśmy się sami to nagrywać, produkować, wydawać etc., to udało nam się ominąć bardzo czasochłonne i w 99% jałowe poszukiwanie powyższych komponentów.
Na krążku można usłyszeć różne arabskie smaczki i ozdobniki. Co szczególnie fascynuje Was w kulturze, muzyce Wschodu?
KH: Przede wszystkim łatwość wprowadzania się tymi dźwiękami w trans (śmiech). Chcieliśmy grać transowo, a ja z racji moich konotacji naturalnie obrałem taką odmianę transowości. W sumie to stwierdzam po latach, że dramatyzm i emocja zawarta w muzyce etnicznej - zwłaszcza takiej mantrycznej - niesie za sobą dużo większy ciężar niż rock czy metal. Nie szybkość, ale ciężar, jeśli wiesz co mam na myśli.

Mimo wyraźnych wpływów wschodnich tamtejszego słońca próżno szukać w Waszej muzyce…
KH: No jak - a „na końcu świata z nieba lał się żar?” (śmiech). A tak poważnie, to myślę, że słychać tylko takie właśnie palące i śmiercionośne. Bo taki klimat teraz panuje na świecie i jakoś trudno mi było pisać o wesołych rzeczach, kiedy miałem styczność z zupełnie czym innym. Za swoją rolę na poletku muzycznym uznałem pisanie o rzeczach, które dotykają nas jako społeczeństwo i cywilizację w ogóle. Bo sądzę też, że mimo iż jesteśmy globalną wioską, mamy nieograniczony dostęp do informacji z każdego kąta na ziemi, to ignorancja młodego pokolenia jest zatrważająca. Uważam, że po wydarzeniach ostatniej dekady stoimy na takiej samej krawędzi, jak świat stał w latach 50 czy 60. Tylko że my z tym nic nie robimy.
Jeden z muzyków powiedział mi niedawno, że produkcja czy mix numerów w USA to bardzo dobry pomysł (ze względu na jakość sprzętu, przystępną cenę czy szybkość działania). Czy właśnie dlatego zdecydowaliście się na nowojorski „final touch”?
KH: Dokładnie. W sumie to fajnie, że muzycy zaczęli wreszcie o tym mówić, bo już mam dość słuchania o tym, jakich to gimnastyk trzeba było, żeby pojechać za kurtynę. Może w sumie sami to robiliśmy? (śmiech). Poważnie mówiąc, może nie do końca chodzi o sprzęt - bardziej o tradycję i umiejętności. Cena też gra rolę. Ale w przyszłości bardzo zależy mi, żeby więcej elementów produkcji przenosić za granicę. To trochę „odtyka” uszy.
W lutym wyruszacie w trasę koncertową po Polsce. Lista obejmuje nie byle jakie kluby – wnioskuję więc, że Wasz album spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem?
KH: No właśnie jedziemy żeby to sprawdzić (śmiech).
Album zadedykowaliście Nojoud Mohammed Ali z Jemenu. Możecie przybliżyć naszym czytelnikom tę postać oraz wyjaśnić Wasz „ukłon” w jej kierunku?
KH: Nojoud to dziewczynka z Jemenu, która w 2008 roku w wieku 8 lat była już mężatką i sama odważyła się przekonać sąd, że powinien dać jej rozwód. Sama postanowiła postawić na świeczniku nie tylko raczej naciąganą tradycję aranżowanych małżeństw z nieletnimi, ale także powróciła do dyskusji o sytuacji kobiet w Jemenie. Mało kto zdaje sobie sprawę, z czym lub kim ta dziewczynka stanęła do walki, bo w tamtym świecie jej czyny równały się z postawieniem porządku społecznego do góry nogami. A wiemy, co dzieje się z tymi, którzy głośno krzyczą o tym, co inni zamiatają pod dywan... Dlatego też w uznaniu dla jej odwagi i to, jaką inspiracją była przede wszystkim dla mnie podczas tworzenia Maqamat, zadedykowaliśmy jej płytę.

Jak oceniacie siłę muzyki w przekazywaniu idei? [oczywiście pytam o Idee, nie o wyznania w stylu ‘o bejbe, bejbe’ ;) ]
KH: Wierzę, że dużą. Myślę, że muzyka to taki społeczny megafon, lustro czasów, w jakich artysta tworzy. Od wieków służyła do przekazywania emocji związanych z ideami, w które ludzie wierzyli i nie musiał to być przekaz polityczny czy społeczny, żeby był ważny. Ważne jest jednak, aby zmuszał do myślenia, łamania głupich konwenansów, czy też kreował nowe postawy. Bo najważniejszą Ideą, którą ma nieść muzyka, to wola zmian swojego otoczenia na lepsze, bez względu na to, czy jest to nowe, rewolucyjne brzmienie pozwalające tańczyć na głowie, czy protest song w trudnych czasach. W ogóle sztuka jest takim medium, które musi stymulować rozwój. To ośrodek dynamizmu społecznego. Bez względu na szerokość geograficzną.
Final touch, czyli ostatnie pytanie. Czy sądzicie, że skoro Stachursky został panem świata, to zaradzi problemom, które nękają ludzkość (jak choćby ograniczony dostęp do wody pitnej, co Was szczególnie porusza) i sprawi, że świat stanie się piękniejszy?
KH: No pokładamy w nim wielkie nadzieje! To taki nasz polski odpowiednik tego kolesia od „Yes we CAN”!!
Dziękuję za rozmowę :)
.Rozmawiała Anna Gródecka
Maqama "Kartki na wietrze"
zdjęcia: oficjalna strona zespołu
Napisz komentarz
Autor
Redakcja Students.pl