Praskie DVD Radiohead od ...
17 godzin temuMuzykaKoncertW czasach, gdy na większości koncertów uznanych na świecie zespołów obowią... [dalej]
Przeczytano 114 razy | 5 KomentarzeRanking najlepszych perku...
2 dni temuMuzykaPrestiżowy magazyn "Rhythm Magazine" dokonał w sierpniu wyboru najlepszych... [dalej]
Przeczytano 170 razy | 15 KomentarzeZobacz, jak powstawała "G...
3 dni temuCD / WinylAlbum "Granda" Moniki Brodki pojawi się w sklepach 20 września. Nim jednak... [dalej]
Przeczytano 147 razy | 0 Komentarze
Osada Vida "Uninvited Dreams" - recenzja
8 miesięcy temuMuzykaCD / Winyl
Osada Vida swoim najnowszym albumem wprowadziła mnie w ten zimowy okres. Za sprawą tej płyty trochę wyluzowałem i zwolniłem tempo życia. Płyta „Uninvited Dreams” przekazuje swoje wolne i wyważone tempo odbiorcy. Można powiedzieć, że to taki naturalny hamulec, lek uspokajający. Nasza scena prog rockowa - (prog metalowa), rozwija się. Osada Vida trafia dzięki temu albumowi do ścisłej czołówki tej sceny, mam nadzieję, że na zawsze w niej pozostanie…
Muzyka jaką skomponowali członkowie Osady jest bogata w różnorodne patenty i zagrywki, ma oszczędnie wykorzystane wokale, dzięki czemu płyta momentami staje się albumem instrumentalnym. Natomiast kiedy wokal się już pojawia, to wtedy słucha się go z wielkim zainteresowaniem, człowiek zaczyna nucić sobie pod nosem wszystkie piosenki.

Płytę otwiera tytułowy „Uninvited Dreams”, kompozycja będąca wspaniale skonstruowaną prog rockową rewolucją. Purplowskie syntezatory, ciekawe gitarowe ekspresje i dwa współpracujące wokale. Jeden należący do basisty Łukasza, a drugi do tajemniczego kobiecego gościa. Głos jakim operuje Łukasz świetnie sprawdza się w tego rodzaju muzyce, dodatkowe wstawki wykonane przez Natalię Krakowiak (gościnnie na płycie) sprawiają, że robi się jeszcze bardziej nastrojowo. Oprócz spokojnych utworów, pojawiają się na płycie średnie ciężary. Jednym z takich mocniejszych uderzeń jest „Childmare (A Goodnight Story)” traktujący o dziecięcym koszmarze.

No właśnie, koncept sennych przygód, a także analiza stanu snu, to motyw przewodni warstwy tekstowej. Pomysł ambitny i co tu dużo gadać, nieograniczony. Warto wspomnieć również o instrumentalnej wersji „Is This Devil From Spain?” oraz „Is That Devil From Spain Too?”. Te dwa wybryki natury łączą ze sobą klasyczny styl flamenco! Jest tutaj dużo zabawy improwizatorskiej. Muzycy Osady stanowią zgrany „team”, który potrafi wyeksponować poszczególne instrumenty tak, że żadna ze stron nie będzie zawiedziona… Szczerze polecam ten album! Ręczę, że spędzicie z nim długie godziny, które będą wypełnione różnego rodzaju dźwiękowymi snami. Dobranoc…
