J.M. Coetzee - "Ciemny kraj"
Katarzyna Mikoś - Miałam okazję czytać „Hańbę” Coetze’go i przyznam, że nie doczytałam jej do końca, bo była dla mnie za ciężką. Dlatego też łudziłam się, ze jego pierwsza książka „Ciemny kraj”, będzie lekka i przyjemna, szczególnie, że w połowie porusza tematy zwi...
Miałam okazję czytać „Hańbę” Coetze’go i przyznam, że nie doczytałam jej do końca, bo była dla mnie za ciężką. Dlatego też łudziłam się, ze jego pierwsza książka „Ciemny kraj”, będzie lekka i przyjemna, szczególnie, że w połowie porusza tematy związane z odkrywaniem interioru Afryki w XVIII wieku. Nic bardziej mylnego. Co prawda książka była ciekawa i poruszała ważne tematy, jednak niemal kompletny brak dialogów i opisy skomplikowanych rozmyślań bohaterów sprawiły, że nie czytałam jej z taką przyjemnością jakiej się spodziewałam. Przyznam, że może to być związane również z tym, że Coetzee’go stylu po porostu nie rozumiem lub do mnie nie trafia. Dlatego ocenę książki pozostawiam tym, którzy na jego twórczości znają się lepiej ode mnie.
„Ciemny kraj” składa się z dwóch części, z dwóch opowieści. Pierwsza to historia Eugene Dawna, pisarza. Zajmuje się on raportem w sprawie wojny w Wietnamie. Jest smutny, szary, samotny. Nie układa mu się z żoną, która w końcu wszelkie żale przelewa na ich syna Martina. Jest nieszczęśliwy, a według jego partnerki, praca, sekrety o Wietnamie sprawiły, że Eugene zatracił człowieczeństwo i stał się oschły. W pewnym momencie również dochodzi do tego wniosku i przyznaje, że nie obchodzi go wychowanie dziecka. Jego oschłość ujawnia się na przykład w komentowaniu współżycia, zero emocji czy zażenowania. Nie przejmuje się romansem żony, jest go raczej ciekawy, ale nie złości się na nią. Sam przyznaje, że w małżeństwie tkwi dlatego, że jest do niego przyzwyczajony. Swoje emocje pokazuje nad śpiącymi ludźmi, wtedy kiedy nikt nie będzie widział.
Gdy Dawn czuje się samotny, zamknięty w idealnym domu, zaczyna oglądać fotografie ofiar wojny, np. ścięte głowy Wietnamczyków. Dziwi jego zachowanie, gdy zaczyna chichotać widząc na zdjęciach ludzi zabierających ciała swoich krewnych poległych.
Nagle, w środku opowieści czytelnik zauważa pobudzenie Eugene. W końcu pokazuje swoje emocje, entuzjazm, ojcowską miłość. Która, jak się okazuje, jest nieco szalona, ponieważ porwał swoje dziecko i ukrył się w jednym z licznych moteli. Wydaje się, że historia skończy się happy Endem bazującym na szczęśliwym przebudzeniu się bohatera. Gdyby nie jedno zdarzenie. W pewnym momencie jego psychika, tak zniszczona przez wietnamską rzeczywistość, zaczyna szwankować. W napadzie osłabienia, w szoku, załamaniu nerwowym, rani brutalnie swoje dziecko. Trafia do zakładu zamkniętego. Tam staje się innym człowiekiem, to kolejna odsłona Dawna. Jego psychika przypomina dziecięcą, jest uległy, lekceważącym do pewnych spraw podchodzi ironicznie. Zdaje się na opinię lekarzy, sam jest zbyt leniwy by dojść do tego, dlaczego dźgnął własne dziecko nożem. Nie podejmuje walki ze sobą i nie wstydzi się tego czynu. Coetzee uświadamia nam na jak wielką znieczulicę cierpi bohater, dlatego że związany był w pewien sposób z Wietnamem.
Dodam tu ciekawostkę, że sam autor manifestował przeciw wojnie w Wietnamie, przez co odebrana mu została możliwość starania się o amerykańskie obywatelstwo.
Druga część książki opowiada o (prawdziwym!) potomku Coetzee’go. Bohater sam siebie nazywa „narzędziem w rękach historii”. Jacob pokazuje nam Afrykę, okrutnych Buszmenów, bitwy z nimi, sposób wyciągania trucizny z konia (wyssanie i przyłożenie kamienia wężowego), kobiety – zupełnie inne niż europejskie, no nie znające systemu wartości. Opowiada również o walkach z dzikimi, którzy porywają farmerom bydło, o tym, że palą ich żywcem, małych chłopców porywają by wychować wśród swoich.
Jacob Coetzee wyrusza z 6 służącymi na Północ Afryki by polować na słonie. Spotyka ludzi, którzy nigdy nie widzieli białego człowieka, którzy są zupełnie odcięci od świata. Przez to wynika wiele nieporozumień przy spotkaniu, Buszmeni żądają prezentów. Dziwne, bo białego nigdy nie widzieli, ale wiedzą, że niesie prezenty. Bohater jest pokojowo nastawiony, wygłasza długą mowę na powitanie, jednak nie trafia ona do „ciemnego” ludu, który Jacob uważa za najgorszy z tubylczych.
Dowiadujemy się, że kobiety mające miesiączkę nie mogły przebywać w obozie, ale w chatach specjalnie do tego wyznaczonych, po drugiej stronie rzeki. Ponadto młode kobiety nie mogły rozmawiać z mężczyznami. Hotentoci nie znali słowa „tak”. Za duży przysmak uważali wnętrzności owcy wymieszane z krwią, jedzone z jej brzucha. Wierzono w uleczalną moc uryny, którą wsytrzykiwano choremu w nogę… Takie rewelacje znajdziecie też w posłowie, warto przeczytać od deski do deski.
Bohater wpada w tarapaty, najpierw jego wóz chcą okraść, potem zapada na dziwną chorobę, która osłabia go na wiele tygodni. Zdany jest wtedy tylko na swoich służących, nieciekawych, zdradliwych, bez przyszłości. Tylko jeden z nich zasługuje na uwagę, był wiernie oddany Jacobowi i próbował go wyciągnąć z wszelkich tarapatów. Podczas choroby bohater ma majaki, męczą go dziwne myśli, nie dają mu spokoju, po pewnym czasie zaczęły mnie męczyć… nie widziałam w nich głębszego sensu. Opiekowała się nim wioska, jednak był przedmiotem drwin, szczególnie chłopców. Służba nie darzyła go szacunkiem i w końcu go zdradzili. Został sam z niewolnikiem, bez dobytku, bez pomocy, bez wołów. Przegrany (choć sam tak nie uważał), postanowił wrócić na swoje ziemie. Po drodze zachowywał się jak dziki, co upolował to zjadł, codziennie siedział przy ognisku, śpiewał w drodze, układał sobie historie w głowie, tańczył, krzyczał na pustyni. Już myślałam, że tam zostanie. I stanie się dzikim. Po latach jednak powrócił do wioski, która go znieważyła, z nowymi sługami zabił mieszkańców i niewolników, którzy go zabili. Zachowywał się bestialsko, dziko… uważał, że po tym morderstwie odzyskał realną postać. Według mnie stał się ofiarą, ofiarą własnej złości i agresji…
Obydwaj bohaterzy stali się innymi ludźmi w powieści. Obydwóch zmieniło okrucieństwo i wspomniana wcześniej agresja. Coetzee pokazuje nam, co może stać się z człowiekiem, może nas przestrzega?
Autor: J.M. Coetzee
Tytuł: "Ciemny kraj"
Wydawca: Znak
Rok wydania: 2009
Zaloguj się lub zarejestruj