Yeasayer - "Odd Blood"
16 godzin temuMuzykaCD / WinylPrawie trzy lata trzeba było poczekać na tę płytę. Trzy długie lata, by pr... [dalej]
Przeczytano 36 razy | 0 KomentarzeTerminal "Tree of Lie" - ...
19 godzin temuMuzykaCD / WinylSpece od muzyki uczą - nie mieszaj za bardzo, bo zepsujesz swoją muzykę. Pa... [dalej]
Przeczytano 33 razy | 0 KomentarzeAnia Dąbrowska "Ania Movi...
20 godzin temuCD / WinylCzwarty krążek Ani Dąbrowskiej będzie sporym zaskoczeniem dla jej fanów. A... [dalej]
Przeczytano 130 razy | 0 Komentarze
Korsarz "Artystyczny nieład" - wywiad
Kilka lat temu, bez żadnego opracowanego planu, przeglądałem różne internetowe portale zespołów metalowych. W jakiś dziwny i tajemniczy sposób, natrafiłem przypadkowo na stronę projektu KORSARZ, który wówczas wydał mi się szalenie interesujący. W trakcie zapoznawania się z treścią zawartych na stronie materiałów, nastała ciemność. Brak prądu, pozostawił mój pokój w mroku kończącego się zimowego dnia. Kiedy przywrócono zasilanie, zabrałem się za ważne, nie cierpiące zwłoki sprawy, związane ze szkolną edukacją maturalną. W natłoku poznawczym, zapomniałem o odwiedzanej przeze mnie stronie. Dwa lata później, za sprawą nowoczesnych dóbr techniki i wreszcie dzięki audycji „Misterium dźwięku i słowa” (nadawanej wówczas w internetowym radiu Bez Kitu) nawiązałem kontakt z Korsarzem. Tak zaczęła się moja przygoda z twórczością Krzysztofa Bilińskiego, poety, muzyka, doskonałego kompozytora. Muzyka tworzona w tamtym okresie jest wypadkową black metalowej obskurności połączonej z epicką frazą delikatności. Niniejszy wywiad ma na celu przypomnieć pierwsze nagrania projektu KORSARZ, wydane wcześniej na taśmach magnetofonowych („Elegie Płonącego Serca”, „Noc Bez Końca”), znanych jedynie wąskiemu gronu odbiorców…
Niektórych z Was zdziwi zapewne fakt, że Krzysztof Biliński postanowił odświeżyć te stare nagrania. Możecie snuć tutaj teorie spiskowe oraz definicje ocierające się o nieuzasadniony gniew zazdrości. Dla niewtajemniczonych wyznawców nowej drogi przypomnę, że pod nazwą KORSARZ, ukazały się dwie wspaniałe konceptualne płyty: „Galeria IX Mrocznych Obrazów” oraz „Niezaufanie”. Niedostępne w wersji kompaktowej demówki, mają niejako uzupełnić pustkę, przypomnieć, że taką muzykę rodziło niegdyś polskie podziemie połowy lat dziewięćdziesiątych. Zresztą sam Korsarz, ma na to własną teorię:
„Tamte nagrania funkcjonowały wyłącznie na nośnikach magnetycznych. Zdarzało się, że ludzie pytali o te nagrania i kupowali je ode mnie jeszcze niedawno właśnie w wersjach kasetowych. Jednak te stare „wydania” posiadały zupełne minimum informacji i w żaden sposób nie mogły odzwierciedlić tego, co chciałem przez nie przekazać. Zawsze marzyło mi się wydanie, które będzie zawierać maksimum informacji. Tak też powstała pierwsza z dwóch reedycji. Akurat zdołałem zmieścić dwa materiały na jednym CD, powstał z tego jeden pakiet. Chciałem oczyścić te nagrania i trochę je z retuszować, żeby zabrzmiały lepiej i czytelniej, żeby ktoś w tych czasach mógł się cieszyć wygodą ich słuchania, bez kłopotów z głowicami magnetycznymi, z przewijaniem taśmy do ulubionych kawałków”.

Nie sposób nie zgodzić się z Korsarzem. Trzymając w ręku reedycję jego materiałów demo, doświadczam pewnego rodzaju kontaktu werbalnego z samym twórcą. Mój umysł stymuluje nie tylko doskonała muzyka, ale również warstwa tekstowa, która w formie obszernej książeczki pozwala zagłębić się w tajemnicę nieszablonowej poezji. Każdy z twórców w swojej sztuce zostawia ślad własnej osobowości, wpływając tym samym na odbiorcę w sposób dość dynamiczny. Czyż nie każdy z nas odkrywał dotąd nieznane sobie cechy własnego charakteru właśnie w kontakcie ze słowem pisanym, muzycznym pejzażem nastrojów? Dla Krzyśka projekt KORSARZ jawi się jako:
„KORSARZ to osobiste wspomnienia, sytuacje, które chciałem w jakiś sposób uwiecznić, przeżycia, które znaczyły dla mnie bardzo wiele… To w rzeczywistości bardzo intymna opowieść, którą miałem odwagę udostępnić…”.
Zaskakujące jest, że we współczesnych nam czasach ludzie, którzy tworzą sztukę, boją się uzewnętrzniać swoje przeżycia. Częściej bywa jednak tak, że sami odbiorcy nie do końca są przygotowani na odbiór skomplikowanego przekazu. Wolą zatem prawdę podaną dosłownie, bez zbędnych aluzji i metafor.
„Obecne czasy nie sprzyjają zbytnio wyraźnej recepcie artystycznej. Ostatni album Justyny Steczkowskiej spotkał się nawet z taką krytyką, że nie do przyjęcia jest, żeby artystka tak bardzo obnażała swoje życie osobiste i uczucia! Kiedy przeczytałem tego typu stwierdzenie, pomyślałem od razu, jakim kretynem musi być osoba, która je wypowiada i to na forum publicznym… Kiedyś jeszcze, będąc na studiach spotkałem się z wykładowcą, który w pewien sposób mówiąc o artyście, mówił, że jest nim taki człowiek, który gdzieś wewnątrz posiada pewien problem, który przenika jego twórczość przez całe życie, jest widoczny w każdym dziele, choćby było od siebie odległe, jest pewnego rodzaju ideą tego artysty. Inni, którzy tego nie posiadają, to po prostu pisarze, muzycy, malarze – ale nie artyści”.
.jpg)
Komponując muzykę musimy wziąć pod uwagę okres w którym zostaje ona wymyślona. Osobiście tysiące utworów czy płyt przypomina mi wiele wydarzeń z mojego życia. Teksty zawarte w muzyce KORSARZa są głęboko zespolone ze stanem duchowym i filozoficznym ich twórcy.
„Pisząc dany tekst zdawałem sobie sprawę z tego, że chwila, którą przeżywam, choćby nie wiem jak piękna, będzie trwała tylko przez moment, a później będę miał ją tylko we wspomnieniach. Starałem się je zakląć też jakby w muzyce i w słowach, jakie wtedy pisałem. Bardzo wiele tych emocji zapisanych jest w utworze „Musimy kiedyś zwyciężyć”.
"Dlaczego człowiek nie może żyć wiecznie i poznawać coraz większych tajemnic Wszechświata, a nawet tworzyć Wszechświaty?"
Dla mnie ten utwór jest doskonałym odzwierciedleniem młodzieńczego buntu, który być może targał wtedy artystyczną osobowością Korsarza. Ten bunt był odpowiedzią na bezsens ludzkiego istnienia. Nadchodzącej śmierci i uciekającej młodości. Wydaje mi się, że Krzysiek zanim utracił najpiękniejsze lata swojej wolności twórczej, przeżył coś na zasadzie wizji swojej przyszłości, wyprzedził czas, dlatego tekst do tego utworu wydaje się być aktualny dopiero teraz, po wielu latach od jego napisania…
„Rodzaj buntu w tym kawałku, to bunt przeciw przemijaniu, bunt przeciw przeznaczeniu, które często wali nam pod nogi kłody tak cholernie wielkie, że niemalże nie widać możliwości wyjścia z tej sytuacji, wreszcie bunt przeciw śmierci, przeciw rozstaniom z najbliższymi… To taki najsilniejszy rodzaj buntu w Korsarzu i we mnie. Apogeum tego buntu pojawi się na przygotowywanym w tej chwili nowym albumie. W idei postaci Korsarza tkwi właśnie ten bunt przeciw zastanej rzeczywistości, niemalże bunt „Don Kichota”, który jest też w postaci podmiotu lirycznego cyklu poezji „Korsarz” Tadeusza Micińskiego. Dlaczego bowiem coś tak cudownego, jak przyjaźń ma się kończyć, coś tak cudownego jak miłość ma więdnąć? Dlaczego nie może trwać wiecznie? Dlaczego człowiek nie może żyć wiecznie i poznawać coraz większych tajemnic Wszechświata, a nawet tworzyć Wszechświaty? Nie za bardzo wierzę w życie po śmierci, dlatego ten bunt główny, to bunt przeciw przemijaniu, odchodzeniu… Taki bunt rodzi w sobie gniew, a stąd już tylko krok ku Diabłu i nie ukrywam, że w tym wszystkim Lucyfer jest postacią bardzo kluczową, ale żeby zrozumieć symbol Lucyfera w Korsarzu, należy naprawdę długi czas poświęcić na studia nad filozoficznym i psychologicznym aspektem tej wspaniałej postaci-symbolu. Ten bunt oczywiście jest ciągle obecny gdzieś w moim sercu, to jest coś takiego, jak podpisany cyrograf – raz i na zawsze”.

Siła muzyki tworzonej przez naszego bohatera klasyfikuje się według mnie nie tylko w doskonałej warstwie rozbudowanej formy kompozycyjnej, literackiego zacięcia oraz mistycznego klimatu. Ogromną siłę rażenia ma niebagatelna warstwa melodii, której w Korsarzu nigdy nie brakowało. Jest ona uosobieniem emocji i odcieniem kotłujących się w nas tysięcy uczuć.
„Całość emocji w dziełach wybitnych kompozytorów opiera się na wielości elementów, ale tym, który powoduje prawdziwą przyjemność emocjonalną, psychiczny orgazm, jest właśnie wybitna „melodia” – która oczywiście powinna także być odpowiednio zbudowana w zależności od efektu jaki ma wywołać. Korsarz na początku swojej drogi był prostą muzyką, choć już wtedy łączył wiele elementów ze sobą. Zwróć jednak uwagę, że później dalej pozostał muzycznie prosty, ciągle najistotniejszym elementem tej muzyki jest melodia, która potęguje nastrój, jaki ma wywołać muzyka Korsarza”.
W przygotowaniu do reedycji znajduje się również trzeci materiał demo KORSARZ „Przez Ciernie Do Gwiazd”, ale to już całkiem inna historia…