• Zarejestruj się
  • Rejestracja Reklamodawcy
  • Logowanie
Szukaj
Najnowsze artykuły
13. Maj 2009, 13:50 Muzyka CD / Winyl

Łąki Łan "Łąki Łanda" - recenzja płyty

Redakcja Students.pl -

Łąki Łan "Łąki Łanda" - recenzja płyty

Album "Łąki Łanda" warszawskiego sekstetu, Łąki Łan, to bez wątpienia jedna z najoryginalniejszych polskich płyt pierwszego półrocza. „Co ci Łąki Łan da? Co ci da?” – odpowiedź na to pytanie zadane przez warszawski sekstet w otwierającym ich debiut utworze „Propaganda” jest prosta: Łąki Łan da ci kawał oryginalnego, żywiołowego, funkowego łojenia podlanego sporą dawką klubowej elektroniki i absurdalnych tekstów skoszonych z ogromnego pola wyobraźni zespołu.

Choć wokalista zespołu czasem brzmi jak Adam Nowak („Wielki Edek”) albo Fisz („Wygon”), to tak naprawdę trudno przyporządkować tę muzykę do jakiegokolwiek gatunku. Estetyka Franka Kimono („Patyczaki”) miesza się tu z drum’n’bassem („Nie widzisz, jakim dyliżansem płynę”), a nawet cytatami z Chopina (Preludium F-dur w „Wielkim Edku”) i tekstami Juliana Tuwima.

Nie słyszałem jeszcze polskiego zespołu, który tak bezpretensjonalnie i oryginalnie łączyłby zabawę z absurdem i nawiązaniami do klasyków. No i koniecznie wybierzcie się na ich koncert – kolesie przebrani za olbrzymie owady w połączeniu z tak żywiołową muzyką robią piorunujące wrażenie.

Więcej o muzyce na Dziennik.pl
Marcin Staniszewski

Tytuł: Łąki Łanda

Artysta: Łąki Łan

Kraj/Rok: Polska 2009

Dystrybutor: EMI

Komentarze
Zaloguj się lub zarejestruj
Kamurolina
Kamurolina 29.06.2009 o godz. 14:44
Ja chcę z nimi pracować!!!!!!!!!! To przyszłość polskiej odmiennej sceny muzycznej, to przyszłość dla naszego narodu, to przyszłość dla przyszłości!
Trza mieć jajo. I o to chodzi!
szymon
szymon 04.06.2009 o godz. 13:20
Poczekaj, aż pójdziesz na koncert

Jeśli chodzi o płytę, to w moim odczuciu stała się rzecz niespotykana - końcówka albumu jest znakomita, dużo lepsza, niż początek. A to zdarza się niezwykle rzadko!
igrysek
igrysek 04.06.2009 o godz. 11:14
Niezłe odpały Chłopaki dają radę, muza wpada w ucho i trzyma zupełnie uczciwy poziom, a cała ta ich absurdalna otoczka jest zabójcza