• Zarejestruj się
  • Rejestracja Reklamodawcy
  • Logowanie
Szukaj
Najnowsze artykuły
1. Listopad 2008, 19:09 Książka

Ken Kalfus "Choroba Narodowa"

Redakcja Students.pl - Wydawałoby się, że powieść opowiadająca wprost o wydarzeniach 11 września 2001 nie może się udać. A jednak. „Choroba narodowa” Kena Kalfusa – gorzka satyra na Amerykę – to książka zaskakująca i mocna. Niewiele w życiu czytałem książek obyczajowych zacz...

Ken Kalfus "Choroba Narodowa"

Wydawałoby się, że powieść opowiadająca wprost o wydarzeniach 11 września 2001 nie może się udać. A jednak. „Choroba narodowa” Kena Kalfusa – gorzka satyra na Amerykę – to książka zaskakująca i mocna.


Niewiele w życiu czytałem książek obyczajowych zaczynających się efektowniej od „Choroby narodowej” – Kalfus miał na krytyczne pierwsze 20 stron powieści pomysł wręcz genialny w swojej prostocie. Oto bowiem nowojorskie małżeństwo trzydziestoparolatków – Joyce i Marshalla – bezskutecznie próbuje się rozwieść. Oboje, gdyby ich o to otwarcie zapytać, właściwie nie umieliby odpowiedzieć, dlaczego chcą separacji i zakończenia związku – ale to chyba najmniejszy problem. Ich rozwód, początkowo planowany jako spokojne, cywilizowane pożegnanie (z wzajemnym błogosławieństwem na dalszą drogę życia), zamienia się w nienawistną batalię o dwójkę małych dzieci, każdy centymetr kwadratowy mieszkania, każdy mebel, każdą straconą w małżeństwie chwilę. Do morderczej rozgrywki wkraczają prawnicy i rozpoczyna się długi, koszmarnie wyczerpujący proces, w którym stawką przestaje być już majątek i opieka nad dziećmi – tu chodzi niemal o sąd ostateczny, orzekający, które z nich – czy Joyce, czy Marshall – jest dobrym człowiekiem, a które – godnym pogardy bydlęciem. A przy tym wszystkim zwaśnieni małżonkowie wciąż mieszkają razem i pilnują swojego dobytku – każde z nich rości sobie przecież prawo do nabycia lokalu w wyniku rozwodu.

11 września 2001 roku dwa pełne pasażerów samoloty rejsowe uderzają w budynki WTC. Trzeci rozbija się w Pensylwanii. Amerykę ogarnia panika i przerażenie. Tylko Joyce i Marshall czują coś w rodzaju ulgi i radości łagodnie rozpływającej się po ciele. Bo tak się składa, że Marshall pracował w jednym z biurowców WTC, tym, który runął jako pierwszy – nie mógł więc przeżyć katastrofy (choć przeżył, bo był akurat w windzie). A Joyce, dla odmiany, miała znajdować się na liście pasażerów słynnego lotu nr 93 (nie poleciała, negocjacje biznesowe zostały w ostatniej chwili odwołane). Każdemu z nich przez chwilę wydaje się, że kataklizm nieodwołalnie rujnujący amerykańskie poczucie bezpieczeństwa w cudowny sposób uzdrowił ich życie osobiste...

Tak efektowne zawiązanie akcji sugeruje literacką tragedię na dalszych stronach powieści – bo co można jeszcze dodać, jeśli zaczyna się w zasadzie od puenty? Jednak siłą tej książki jest nie tylko świetny początek, lecz także to, jak Kalfus radzi sobie z wyzwaniem, które podjął. „Choroba narodowa” okazuje się fenomenalną, gorzką satyrą na Amerykę początku XXI wieku. Ale postaci grające tu główne role nie są jednowymiarowe – gdyby zwaśnionych małżonków ocalić od ról, które przyjęli w swojej rozgrywce, byliby normalnymi ludźmi. Więcej nawet – oni są normalnymi ludźmi, którzy kompletnie się zagubili w irracjonalnym świecie współczesności, który wymaga od nich, by zarazem uparcie dążyli do szczęścia i śmiertelnie się bali porażki, choć nie wiedzą, czym jest ani jedno, ani drugie.

Kalfus z czarnym humorem i dużym wdziękiem robi też to, co się rzadko w literaturze udaje – wplata symboliczne wydarzenia historii w codzienne życie bohaterów. Nie ma się przy tym wrażenia, że to sztuczny zabieg: sami doskonale pamiętamy, że zamachy 11 września w sensie dosłownym zmieniły świat, cóż więc powiedzieć o miotających się w poczuciu bezsilności nowojorczykach. Z „Choroby narodowej” wyłania się jednak obraz społeczeństwa pogrążonego w głębokim kryzysie, zaś katastrofa WTC wyłącznie ów kryzys dodatkowo obnaża i demaskuje. To świat samotności, nieuzasadnionej agresji, głęboko zakorzenionej nienawiści i gruntownego braku zaufania – sportretowany jeszcze w latach 90. przez politologa Roberta Putnama w świetnym eseju „Bowling alone” („Samotnie grając w kręgle”). Kalfus oczywiście nie bawi się w pisanie prozy socjologicznej, „Choroba narodowa” ma wszystkie cechy dobrej literatury, a sarkastyczne zakończenie godne jest tu mocnego początku. Niemniej, gdyby poszukiwać powieści skupionej wokół wydarzeń 11 września 2001 roku, która najpełniej tłumaczy, co się właściwie stało z Ameryką – książka Kalfusa byłaby dla mnie jednym z murowanych kandydatów.

Piotr Kofta
Więcej o kulturze na Dziennik.pl

Tytuł: Choroba narodowa

Autor: Ken Kalfus

Kraj/Rok: USA 2008

Wydawca: Sonia Draga

Komentarze
Zaloguj się lub zarejestruj